Dziś: wtorek,
28 marca 2017 roku.
Przegląd do nr 540 marzec 2017 r.
Archiwum 2016
Wspominając Józefa Łobodowskiego
ZA WOLNOŚĆ WASZĄ I NASZĄ


Serhij Borszczewskyj

„Największym przeciwnikiem Moskwy będzie Ukraina, której trzeba pomóc zdobyć całkowitą niepodległość”. Te prorocze słowa w dalekim 1940 roku, w obozie dla demobilizowanych polskich wojskowych w Notre Dame de Livron w Tuluzie napisał w redagowanym przez siebie czasopiśmie „Wrócimy”, jeszcze młody wówczas, a z czasem - wybitny poeta, tłumacz i rzecznik polsko-ukraińskiego porozumienia Józef Łobodowski.

Wspominałem te słowa zimą 2014 roku, kiedy widziałem polskie flagi razem z ukraińskimi, a jeszcze krymskotatarskimi, białoruskimi, gruzińskimi nad powstańczym kijowskim Majdanem.

Często wspominam je też ostatnio, kiedy parę tygodni temu wydawca przekazał mi sygnalny egzemplarz przetłumaczonego przez moją małżonkę i mnie tomu dramatów Sławomira Mrożka. Wspominałem na otwarciu wystawy, poświęconej pamięci Jerzego Giedroycia. Wspominam i dzisiaj, w przededniu smutnej daty 17 września (dobrze pamiętając, że II wojna światowa rozpoczęła się 1 września 1939 roku od najazdu Niemiec hitlerowskich na Polskę) - kiedy to, w całkowitej zgodności z paktem Ribbentrop - Mołotow - do Polski wtargnęły wojska sowieckie.

Ciekawe jednak, czy przyjdzie do głowy któremuś z posłów na Sejm, czy senatorowi Rzeczypospolitej, zainicjować na szczeblu państwowym obchody tej daty  - 17 września, chociażby w charakterze asymetrycznej odpowiedzi na  święto 4 listopada - Dnia Jedności Narodowej - ustanowione jeszcze w trakcie pierwszej kadencji Władimira Putina upamiętniające „dzień wyzwolenia Moskwy od polskich interwentów”... w 1612 roku.

Wspominałem również słowa Józefa Łobodowskiego, czytając „Uchwałę Sejmu RP w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II RP w latach 1943–1945” i odpowiedź na nią – „Apel w związku z naruszeniem przez parlament RP ustaleń odnośnie wspólnej oceny polsko-ukraińskiej konfrontacji w latach 1943-1945", podpisany przez działaczy społecznych Ukrainy (nb. niektórych z nich znam osobiście i poważam).

Więc co teraz, po tym, jak słowo się rzekło? Impas, ślepy zaułek? I znów szukam odpowiedzi u Józefa Łobodowskiego w odczycie nt. „Polsko-ukraińska współpraca i jej znaczenie”, wygłoszonym 3 grudnia 1977 roku w Ukraińskim Domu Ludowym w Nowym Jorku na zgromadzeniu ukraińskiej emigracji, powiedział on, między innymi: „W przeszłości zawsze było tak, że kiedy zaczynaliśmy kłócić się, to przy tym przegrywały obie strony, a zawsze wygrywała trzecia strona”.

Czy warto dziś wyjaśniać, kogo miał on na uwadze?

Pozwolę sobie na niewielką dygresję historyczną.

W 1654 roku odbyła się Rada Perejasławska, która w sowieckiej historiografii otrzymała błędną interpretację "zjednoczenia" Ukrainy z Rosją. Błędną gdyż, po pierwsze, żadnej Rosji wtedy jeszcze nie było, tę nazwę Moskwa przyjęła znacznie później, a po drugie, „zjednoczyć się” może coś, co stanowiło jedność wcześniej. Ale najgłówniejszym jest to, że po tym „zjednoczeniu” Ukraina stopniowo traciła, aż ostatecznie utraciła niepodległość. Dzisiejszą niepodległość przyniósł nam rozpad ZSRR, który obecny prezydent Rosji nazwał ongiś "największą katastrofą geopolityczną XX wieku".  I dzisiaj Ukraina w starciach z Rosją zdobywa w walce nie proklamowaną, a prawdziwą niepodległość, ceną życia najlepszych swoich synów starając się wyswobodzić się z dławiących «bratnich» uścisków.

W 1686 roku kosztem podziału ukraińskich ziem podpisano moskiewsko-polski traktat o wiecznym pokoju.  Czy długo trwał ten „wieczny” pokój? Nie. Niedługo. Zakończył się trzema - w latach 1772, 1793 i 1795 - rozbiorami Polski.

Otóż o tym powinny pamiętać nasze obydwa społeczeństwa.

Nie trzeba chyba wyjaśniać, że jeżeli dziś upadnie Ukraina, to jutro upaść może Polska!

Orientujmy się, więc na Józefa Łobodowskiego. Na jego tezę o uścisku wyciągniętej ręki i na jego słowa, wypowiedziane wtedy, w tym samym w grudniu 1977 roku (pisownia oryginału):„Jeżeli mamy się w przyszłości znowu kłócić, to powinniśmy przynajmniej na cmentarzysku imperium moskiewskiego”.

Serhij BORSZCZEWSKYJ,
(pisarz i dyplomata, pierwszy wiceprezes Stowarzyszenia Pisarzy Ukrainy, ekspert Centrum Badań Rosji)

Dziennik Kijowski