Dziś: czwartek,
23 listopada 2017 roku.
Przegląd do nr 555 listopad 2017 r.
Historia
Znasz-li ten kraj
POLACY NA HUCULSZCZYŹNIE (4)


„Nowożeńcy” Fryderyk Pautsch (rodem z huculskiego Delatyna), 1910. Olej na płótnie.

Historię peregrynacji polskich pisarzy na Huculszczyznę rozpoczął i autorem pierwszego literackiego przekazu o Huculszczyźnie był w 1829 roku Władysław Wójcicki (1807-1879), folklorysta, historyk, edytor. W latach 1827-30 odbywał podróże po kraju w poszukiwaniu materiałów, związanych z obyczajami i obrzędami ludu. To zaprowadziło go również na Huculszczyznę, którą nam opisał.

W Wilnie w 1843 roku ukazał się dramat Józefa Korzeniowskiego "Karpaccy górale", wystawiony po raz pierwszy w teatrze polskim we Lwowie w 1844 roku. Grany był chyba we wszystkich teatrach polskich i został przetłumaczony na kilka języków. Pieśń z dramatu "Czerwony pas", do której muzykę napisał sam Stanisław Moniuszko, weszła do repertuaru najczęściej śpiewanych pieśni polskich; szczególnie popularna jest wśród pieśni harcerskich, a zwrotka (nie z dramatu - ad. Red.): "Tam szum Prutu Czeremoszu Hucułom przygrywa, a wesoła kołomyja do tańca porywa. Dla Hucuła nie ma życia jak na połoninie, gdy go losy w doły rzucą - wnet z tęsknoty ginie" jest zakodowana w pamięci wielu Polaków.

Autor nieśmiertelnej „Pieśni o ziemi naszej”, Wincenty Pol (1807-1872), był oczywiście również na Huculszczyźnie i jest uważany za prekursora opisu krajoznawczego Czarnohory. W latach 1840-43 przemierzył on wspólnie z Janem Kantym Łobarzewskim (1815-1862), późniejszym profesorem Uniwersytetu Lwowskiego, cały łańcuch Beskidów od wykapów Wisły aż do źródeł obu Czeremoszów na Huculszczyźnie. Ich współtowarzyszem wypraw w Karpaty Wschodnie był ich świetny znawca, Kazimierz Józef Turowski (1813-1874). Wynikiem wędrówek Pola są "Obrazy z życia i natury" (1866), a w nich m.in. urocze opisy wędrówek w Czarnohorze oraz w paśmie połonin Hryniawskich, pomiędzy górnymi biegami Białego i Czarnego Czeremoszu, jak również praca "Rzut oka na północne stoki Karpat" (1851). Natomiast Turowski był autorem "Dum o zbójnikach na pograniczu Polski i Węgier", czyli m.in. o głośnych opryszkach huculskich, którzy w czasach Rzeczypospolitej napadali na kupców i dwory szlacheckie (najsłynniejszym był Aleksy Dobosz, zm. 1745 r., grasujący w okolicy Mikuliczyna, bohater pieśni i legend huculskich).


Stanisław Jakubowski (urodz. w Kosowie ) „Perun” – rycina z teki graficznej „Bogowie Słowian”

Jednak na czoło polskich utworów, związanych z Huculszczyzną, bez wątpienia wybija się epopeja huculska "Na wysokiej połoninie" Stanisława Vincenza (1888-1971), obrazująca całoroczne życie Hucułów. Stanisław Vincenz urodził się w pobliskiej Słobodzie Runguskiej na Pokuciu i mieszkał dłuższy czas na Huculszczyźnie - w Krzyworówni. Pierwszy tom epopei "Na wysokiej połoninie" ukazał się w 1936 roku i miał pełny tytuł "Na wysokiej połoninie. Obrazy, dumy i gawędy z Wierchowiny Huculskiej" tom 1 „Prawda starowieku”. Kolejne części to "Zwada" (1972), "Listy z nieba" (1974) oraz "Barwnikowy wianek" (1979), które ukazały się na emigracji - w Londynie; w swojej bibliotece mam londyńskie wydanie pierwszego tomu "Na wysokiej połoninie" z 1956 roku. W Polsce całość ukazała się w 1980 roku w wydawnictwie warszawskim Pax. Niedawno ta epopeja huculska została przetłumaczona na język ukraiński. Bije ona pod każdym względem XIX-wieczną ukraińską epopeję huculską Osypa Fedkowycza pt. „Dowbusz”, która skrajnie wyidealizowała dawną Huculszczyznę.

Po Vincenzie najpiękniej Huculszczyznę opisał Ferdynand Ossendowski w książce „Huculszczyzna. Gorgany i Czarnohora” (1936), która się ukazała w wydawanej w Poznaniu serii „Cuda Polski”. Z innych książek nawiązujących do Huculszczyzny należy wymienić m.in. wydaną przed I wojną światową nowelę Juliusza Turczyńskiego "Nad Czeremoszem", wspomnienia Wita Tarnawskiego o Apolinarym Tarnawskim z Kosowa „Mój ojciec”.

Huculszczyzna od końca XIX wieku do 1939 roku jak magnes przyciągała również polskich malarzy, szczególnie z Galicji - ze Lwowa i Krakowa. Wcześniej wybrał się w te strony poeta i niezmordowany rysownik i grafik, krajoznawca, a zarazem wędrowiec po kraju rodzinnym, Bogusz Zygmunt Stęczyński (1814-1890), autor „Okolic Galicji” (1847) i sztychów, na których uwiecznił okolice Żabiego.


Stanisław Jakubowski

Tadeusz Dobrowolski w swojej „Sztuce polskiej” (Kraków 1974) pisze: „Tradycje tematu ludowego, związanego z krajobrazem Galicji Wschodniej i życiem Huculszczyzny, podjęło trzech głównie malarzy lwowskich, z czasem związanych z Krakowem. Należeli do nich: Fryderyk Pautsch (1877-1950), Kazimierz Sichulski (1879-1943) i Władysław Jarocki (1879-1965)”. Uważam, że do tej trójcy wybitnych malarzy polskich, związanych swą twórczością z Huculszczyzną, należałoby koniecznie dodać Teodora Axentowicza (1859-1938). Był on zapewne nie tylko prekursorem tematyki huculskiej w malarstwie polskim, ale również twórcą wielu dzieł na ten temat; w każdym bądź razie jego dorobek huculski zapewne nie ustępuje dorobkowi huculskiemu Pautscha, Sichulskiego i Jarockiego. Axentowicz skomponował wiele scen rodzajowych, związanych z obrzędami Hucułów, nieraz oryginalnych i interesujących malarsko, jak np. "Pogrzeb huculski" (1882), "Hucuł" - autoportret (1888), "Święto Jordanu" (1893), "Kołomyjka" (1895).

Fryderyk Pautsch (rodem z Huculszczyzny - urodził się w 1877 roku w Delatynie), którego malarstwo huculskie było najbardziej płodne, pozostawił nam liczne barwne sceny z życia Hucułów i Huculszczyzny jak np.: "Pogrzeb na Huculszczyźnie" (1907), "Święto Jordanu" (1909), "Ślubna para" (1910), "Huculscy muzykanci" (1910), "W przedwieczorną chwilę" (1910), "Spław tratew na Czeremoszu" (1910), "Flisacy karpaccy" (1910), "Topielec" (1911), "Powódź w Karpatach" (1912), "Wesele huculskie" (1913), "Czeremosz" (1929).


Iwan Trusz „Grający na trombitach” olej, tektura, 1905 r.

Kazimierz Sichulski malował połoniny wschodniokarpackie i Hucułów, m.in.: "W połoniny" (1906), "Czarne jagnię" (1906), "Sieroty" (1906), "Dwie dziewczynki huculskie" (1906), "Przedwiośnie" (1906), "Wesele huculskie" (1906), "Pochód weselny Hucułów" (1909). W swych obrazach huculskich Sichulski wyrażał afirmację Huculszczyzny pogodnej i odświętnej. Od obrazu "Zwiastowanie" (1908) Sichulski w swojej twórczości religijnej uprawiał konsekwentnie niekonwencjonalną transpozycję tematu religijnego na realia Huculszczyzny. Próbował stworzyć własny styl w malarstwie polskim, pełen elementów huculskich, który miał być wkładem w polski styl narodowy.

Władysław Jarocki malował sceny obrazujące obrzędy huculskie, odtwarzając ze szczególnym zamiłowaniem i dokładnością dekoracyjność strojów huculskich, jak np.: "Pogrzeb huculski" (1905), "Zimowe słońce w Karpatach" czy "Zimowy poranek" (1931), a także pejzaże z Huculszczyzny jak np. "Tatarów nad Prutem".

Innym wielkim malarzem polskim, zajmującym się tematyką huculską, był pochodzący z Mazowsza Leon Wyczółkowski (1852-1936), który zostawił nam piękną "Tekę huculską" (1910).


Iwan Trusz Hucułki przed cerkwią olej, tektura

Z grona wielu innych malarzy polskich interesujących się w swej twórczości Hucułami i Huculszczyzną należy wspomnieć: Stanisława Dębickiego (1866-1924), Stanisława Grocholskiego (1858-1932) - szczególnie chętnie malował obrazy rodzajowe z życia wsi huculskiej, Tadeusza Rybkowskiego (1848-1926) - interesował go folklor huculski, pochodzącego z Warszawy Wacława Szymanowskiego (1859-1930),   (1847-1917), Norberta Okołowicza (ur. 1890) i Juliusza Zubera (1860-1910).

Można tu wspomnieć, że w Kosowie urodził się artysta malarz Stanisław Jakubowski (1885-1964), który po ukończeniu najpierw Krajowej Szkoły Przemysłowej w Stanisławowie, a następnie Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, związał swe życie i działalność artystyczną z tym miastem. W sztuce uprawiał słowianofilstwo, malując m.in. takie obrazy jak: "Światowid", "Król Krak", "Uroczystość prasłowiańska", a z grafik wykonał Tekę krakowską,

Należy również wspomnieć ukraińskiego malarza Huculszczyzny, związanego z Polską i Polakami - Iwana Trusza (1869-1940), który kształcił się w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie pod kierunkiem Leona Wyczółkowskiego i Jana Stanisławskiego i ilustrował "Sonety krymskie" Adama Mickiewicza.


Pautsch „Jesień w Karpatach”

Huculszczyzna była w niepodległej Polsce tak popularna, że wiele muzeów polskich miało huculskie zbiory etnograficzne. Np. Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie (obecne Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie) miało wspaniałą kolekcję huculską liczącą aż 3000 okazów. Niestety, uległa ona zniszczeniu podczas bombardowania Warszawy przez Niemców we wrześniu 1939 roku. Dzisiaj duże huculskie zbiory etnograficzne są w Muzeum Narodowym w Przemyślu (m.in. ceramika huculska). Jednak większe lub mniejsze kolekcje huculskie są w szeregu innych muzeach m.in. w Krakowie (np. duża huculska kolekcja Heleny Dąbrowskiej w Muzeum Etnograficznym), Warszawie, Sanoku czy Grudziądzu).

Huculszczyzna w dziejach turystyki polskiej

Dzikie, dużo dziksze od gór na etnicznych terenach Polsk, i rzadko zaludnione pasma Czarnohory oraz Gorganów, z ciekawymi formacjami skalnymi, porośnięte świerkowymi i bukowymi lasami, halami górskimi pełnymi traw i różnokolorowego kwiecia, wartkimi rzekami i wodospadami, a także z krystalicznie czystymi rzekami i jeziorami oraz folklor huculski od 2. poł. XIX w. zaczęły wabić turystów polskich najpierw z Galicji, a po 1920 roku z całej Polski.

Zanim jednak Huculszczyzna stała się Mekką dla turystów z całej Polski jedna z jej miejscowości spełniała rolę uzdrowiska. Już od początku XVIII w., a więc jeszcze w czasach przedrozbiorowych, poznano właściwości lecznicze wody mineralnej w Burkucie, leżącym w głębi gór (na południe od Żabiego) nad Czarnym Czeremoszem. Tutejsze źródła lecznicze są podobne do wód w Vichy we Francji. Poza tym Burkut ukryty jest przed wiatrami wieńcem wznoszących się dookoła szczytów górskich, przez co ma ciepły klimat mimo wysokości, na której jest położony. Do tego dochodziła sława ze wspaniałego, pachnącego żywicą powietrza. Był jakby małą oazą wśród lasów świerkowych, którymi pokryta była dolina Czeremoszu od brzegów rzeki po górskie połoniny.


Wyczółkowski – „Jaremcze”

Zjeżdżała tu na lato "karawanami" szlachta polska z Ziemi Lwowskiej, a nawet z Podola i Wołynia. Największy rozwój Burkutu przypadł na pierwszą połowę XIX w. Zbudowano wtedy kilka ładnych (stylowych) i wygodnych domów-pensjonatów oraz urządzono pijalnię wody.

Burkut wraz z uzdrowiskiem zniszczyły wojska austriackie zaraz po stłumieniu powstania węgierskiego 1848-49, by nie służyło zbiegłym powstańcom za miejsce schronienia. Później jednak uzdrowiska nie odbudowano, bo odkryto nowe wody lecznicze w innych miejscowościach, które zostały uzdrowiskami (np. Morsztyn, Truskawiec). Burkut wraz ze swą wodą mineralną został ponownie odkryty w przedwojennej Polsce, w latach trzydziestych. Urządzono pijalnię wody mineralnej, a z czasem w 1939 roku nowe, większe i nowocześnie urządzone, obliczone również na przyjmowanie kuracjuszy.
Po 1939 roku wojna, a po niej panowanie sowieckie obróciły Burkut ponownie w uśpioną i zacofaną w rozwoju wioskę.


Wyczółkowski „Pejzaż znad Prutu”

Turystyka polska na Huculszczyźnie rozpoczęła się w 2. poł. XIX w. Do Żabiego ciągnęli turyści od 1880 roku. Jednak jej rozwój na dużą skalę zapoczątkowało wybudowanie przez polskich inżynierów (Władysław Folkierski i Zygmunt Sas-Jasiński) w latach 1892-94 linii kolejowej z Delatynia przez Dorę, Jaremcze, Mikuliczyn, Worochtę, Woronienkę do przygranicznej Jabłonicy (która za polskich czasów zwana była Jabłonicą Polską) i dalej przez tunel, długi na 1609 m, na Węgry (w okresie międzywojennym do Czechosłowacji, a w latach 1938-39 na Węgry). Sama linia kolejowa była i jest po dziś dzień arcydziełem technicznym polskich inżynierów i stąd wzbudzała i wzbudza podziw turystów, szczególnie wiadukty kolejowe w Worochcie i most kolejowy w Jaremczu.

Właśnie Dora, Jaremcze, Mikuliczyn i Worochta stały się, jak się to wówczas mówiło, najpopularniejszymi letniskami oraz stacjami klimatycznymi i turystycznymi. Ale nie przez przebiegającą tu linię kolejową, ale dzięki swym walorom przyrodniczym, krajobrazowym (piękne góry) i uzdrowiskowym - i przez folklor huculski. Poza tymi miejscowościami, leżącymi przy linii kolejowej Delatyn-Woronienka, bardzo popularnym letniskiem i stacją klimatyczną była również "stolica Huculszczyzny", jedna z największych pod względem liczby mieszkańców (ok. 8500) i obszaru (ok. 600 km2) wsi w Galicji/Polsce - Żabie. Jego karierę zapoczątkowała wśród zamożnych rodzin galicyjskich moda na "kuracje żętyczne". A będąc w Żabiem kuracjusze podejmowali wycieczki w okoliczne góry.

Marian KAŁUSKI

Dziennik Kijowski