Dziś: sobota,
14 grudnia 2019 roku.
Przegląd do nr 606 – grudzień 2019 r.
Archiwum 2012
W cieniu Kongresu
A jednak…

Termin ‘wdrażanie’ w słownikach definiowany jest m. in. jako: przedostawanie się obcego ciała do środowiska, które ustawicznie stawia opór. Na domiar złego, jak uważa psychologia, przeważająca większość ludzi pragnie zachować sobie stan spokoju i zrównoważonego prostego ruchu (jako odrębnego przypadku spokoju).

Otóż, jeżeli chodzi o wdrażanie jakichkolwiek nowacji w społeczeństwie (a zwłaszcza w tak szczególnym, jaką jest niedokładnie wyznaczona i bardzo zróżnicowana wspólnota polonijna), można z góry zaznaczyć, że ma to być sprawa nie tak już absolutnie niemożliwa, jak całkiem niewdzięczna.

Może być całkiem niewdzięczna nawet wtedy, kiedy chodzi o wdrażanie jednego nowego słowa, neologizmu (niechaj sto razy uzasadnionego i bardzo słusznego), a tym bardziej, kiedy proponuje się nowa idea albo nowy plan organizacyjny.

Jaką bywa pierwsza reakcja na jakąkolwiek nową propozycję?

Prawie zawsze jednakowa: Tego nie da się zrobić, to potrzebuje szczególnych wysiłków (zasobów, czasu, fachowców); idea dobra, ale nie dla na;, większość naszego towarzystwa tego nie zaakceptuje; teraz nie na czasie tym się zajmować, ponieważ mamy pilniejsze problemy do rozwiązania...etc.

Może statystycznie naprawdę jest tak, że większość (jak zawsze) nie uświadamia sobie potrzeby nowacji. „Na to ona i większość”. Ale co mamy robić, gdy tego wdrażania potrzebuje dzisiejszy nieustępliwy czas i prawie patowa (jeżeli nie powiedzieć – katastrofalna) sytuacja w środowisku polonijnym na Ukrainie.

Co prawda – dla wielu członków organizacji polonijnych dzisiejsza sytuacja nie wydaje się ani katastrofalną, ani patową. Przecież życie polonijne jakoś płynie: od czasu do czasu na scenach zjawiają się zespoły taneczne i wokalne, funkcjonują grupy nauki języka polskiego, ukazuje się nasza gazeta „Dziennik Kijowski”, media lokalne... Ale ogólnie rzecz biorąc, wszystko to... „jak mokre się pali”.

Ktoś może powie: dobrze, że chociażby tak funkcjonuje, bo co byłoby bez finansowego wsparcia zza Bugu?

Otwórzmy oczy i popatrzmy na rzeczy oczywiste. Czy to jest smutne, czy nie, ale faktem jest, że „stara gwardia” polonijnej czołówki odchodzi w myśl nieustępliwej logiki życia. Najpierw nie potrafią skutecznie pracować, a potem nie potrafią pełnosprawnie żyć. I to jest naturalne.

Natomiast nienaturalnym jest oczywisty fakt, że w wielu organizacjach lokalnych nie ma komu zastąpić tej starej kadry, na której trzymało się życie polonijne. Wieloletnia gra w „prezesowanie” owocuje dziś beznadzieją. Brak młodzieży w wielu organizacjach lokalnych jest bardzo niepokojącym faktem.

Ale, mimo wszystko, Polonia powinna istnieć, żyć i działać!

Więc niech wybaczą mi Czytelnicy, ale muszę podjąć ten temat znowu – temat utworzenia na Ukrainie jedynej, mocnej organizacji polonijnej.

Polonia na Ukrainie wyraźnie potrzebuje reorganizacji

Chodzi o konieczność stworzenia na Ukrainie ogólnokrajowej organizacji, która miałaby zjednoczyć wszystkich Polaków, Polonusów, obywateli polskiego pochodzenia (nazywajcie jak chcecie) w jednolitej rodzinnej wspólnocie, zwartej w planach, codziennym życiu, działaniu i wzajemnym wsparciu.

A propos – ta poważnie odnowiona wspólnota ma być mocna nie tyle za rachunek polskich pieniędzy, jak dzięki swemu wysokiemu autorytetowi w społeczeństwie.

Jeżeli nie pobratamy się w jednym zgromadzeniu, w szeregach zwartych i funkcjonujących wokół i według wspólnej idei, wtedy nastąpi to, tendencje do czego są już wyraźnie widoczne – obumieranie Polonii na Ukrainie.

Przy czym, proces tego obumierania jest na tyle oczywisty i odbywa się na tyle konsekwentnie, że kiedy dojdzie do swego logicznego końca, nikt tego nawet nie zauważy. Chyba, że zostanie na jakiś czas pamięć o niektórych bardziej jaskrawych osobistościach ruchu polonijnego.

Ale wtedy na pewno już nie będzie tego ruchu...

Postawmy sobie proste pytanie: Ilu nas, Polaków jest teraz na Ukrainie?

Na to pytanie ktoś może zareagować z przyzwyczajenia biernie: A ot wkrótce będzie spis ludności - wtedy się dowiemy.

To znaczy, że ktoś inny mądrzejszy nam powie, ilu nas jest. A my sami tego nie jesteśmy w stanie wiedzieć. Czy to nie wstyd?!

Muszę Państwa rozczarować. W niniejszej sytuacji istnieją podstawy (i to od razu kilka; – spodziewam się, że czytelnicy wiedzą o co chodzi) wątpić w obiektywność wyników spisu, jeżeli chodzi o strukturę ludności w przekroju mniejszości narodowych.

Problem polega nie tylko na tym, że jak powiedział poeta, – „tu kłamstwo -cennym źródłem utrzymania oraz najlepszym instrumentem politycznym”.

Problem tkwi, przede wszystkim, w mentalności tych obywateli Ukrainy, proces asymilacji których faktycznie doprowadził do całkowitej (lub niemal całkowitej) utraty samouświadomienia polskie j tożsamości narodowej.

Jedną z przyczyn tej utraty było oderwanie poszczególnych osób od wspólnoty Polaków i ich  osamotnienie w ukraińsko-rosyjskim otoczeniu. Trudno utrzymać swoją polskość pojedynczo: bez obcowania w polskim języku, bez czytania polskich książek i polskich gazet, bez utrzymania i pielęgnowania polskiej tradycji.

Ale to, czego trudno dokonać pojedynczo, lekko dokonuje się we wspólnocie. I im liczniejsza wspólnota, tym większy szacunek wywołuje i tym więcej potrafi uczynić.

Otóż sedno sprawy polega nawet nie w wiarygodności spisu, a przede wszystkim, w zdolności Polaków na Ukrainie precyzyjnie ocenić własną tożsamość narodową w konkretnej liczbie i racjonalnie ją wykorzystać. I w tej sprawie nie jest już potrzebna wiedza z zakresu wyższej matematyki. Wystarczy zwykła uczciwość oraz zwykła informacja.

IIu nas jest, realnie oraz według istniejącej informacji?

Na początku lat 1990-ch liczono nas na miliony, potem podano oficjalnie, że jest nas na Ukrainie tylko 150 tysięcy, ale podczas załatwiania formalności powiązanych z otrzymaniem Karty Polaka, wyjawiło się jeszcze mniej...

Możemy z pewną dokładnością powiedzieć, że chyba wiemy ilu jest prezesów poszczególnych regionalnych organizacji polonijnych. Ale i wtedy nie wyjaśnimy treści do końca.

Ilu nas jest (i jakich!), a zatem na co możemy liczyć? Bowiem chcemy na coś liczyć, czyż nie tak? Na przykład - czy możemy liczyć na obecność naszego reprezentanta w Radzie Najwyższej Ukrainy, jeżeli nie wiemy ilu nas jest?

Ilu Polaków mieszka na Ukrainie? – to pytanie zostanie otwarte dopóty, dopóki Polacy nie pojednają się „w jednej owczarni pod jednym pasterzem”.

Bardzo podoba mi się hasło Żydów: „Wszyscy Żydzi są odpowiedzialni jeden za drugiego!” I to już jest hasło organizacyjne, konkretne, zasadnicze i dużo wyjaśniające. W tym haśle są skondensowane wszystkie prawa i obowiązki. To hasło łączy poszczególne mało znane osoby i ich znanych liderów w jedną mocną całość. A mocna całość wywołuje szacunek nie tylko w społeczeństwie Ukrainy, a również w Izraelu, co ma swoje pozytywne skutki (w tym i finansowe).

Postawmy sobie jeszcze jedno podstawowe pytanie: Czy Polonia na Ukrainie ma autorytet w społeczeństwie ukraińskim (to znaczy we własnym kraju)?...

Nie trzeba odpowiedzi. Jeżeliby ktoś zły życzył sobie podzielić Polaków Ukrainy w taki sposób, żeby ich, rozproszonych w terenie, nie było widać i słyszeć, zrobiłby akurat tak, jak jest dziś według wiadomego: „Dziel i rządź!”

Przecież nawet teraz, w trzecim dziesięcioleciu istnienia niezależnego państwa ukraińskiego, okazuje się, że nie mamy całościowego obrazu w szczegółach rozmieszczenia Polaków na mapie Ukrainy. Powinniśmy taką mapę stworzyć!

Idźmy dalej. Chcemy, żeby Macierz nam niosła pomoc. I naprawdę niesie. I nie małą.

Ale popatrzmy na nas samych ze strony Polski. Jak uważacie, w jakim przypadku tę pomoc lepiej i skuteczniej skierować na rozwój licznych kulturalno-oświatowych potrzeb i zainteresowań Polaków na Ukrainie: kiedy jesteśmy zjednoczeni, czy kiedy rozproszeni?

Nie jest sprawą prostą…

Tworzenie jednej mocnej organizacji Polaków nie jest sprawą prostą. Ale i nie trudną, jeżeli podejść do tej sprawy w sposób inżynieryjny, technologiczny.

Prawie dziesięć lat temu proponowałem już utworzenie jedynej organizacji polonijnej w kilku etapach. Dziś chciałbym te wytyczne uwyraźnić:

1. Wybory prezesów okręgowych. Prezesów ma być tylu, ile jest okręgów konsularnych na Ukrainie. Jako wariant, mogą zaistnieć prezesi obwodowi.

2. Wybrani prezesi okręgowi (obwodowi) tworzą Radę Koordynacyjną Polonii na Ukrainie (RK) – najwyższy jej organ doradczo-wykonawczy. RK ze swego składu wybiera Zarząd Wykonawczy (ZW) z dwuletnim terminem kadencji oraz Prezesa Polonii na Ukrainie na okres czterech lat.

Skład ZW podlega corocznemu odnowieniu w 50% na podstawie wylosowanej i przegłosowanej decyzji RK.

3. ZW na czele z Prezesem Polonii i przy aktywnym udziale członków RK organizuje działalność całej Polonii na Ukrainie według jedynego corocznego planu, złożonego z corocznych planów-propozycji prezesów obwodowych, zatwierdzonych przez RK z uwzględnieniem warunków i możliwości finansowania.

Podstawowym warunkiem organizacyjnym w działalności Polonii na Ukrainie ma być jej coroczny budżet.

4. Plany-propozycje prezesów obwodowych są formowane na podstawie corocznych planów-propozycji organizacji lokalnych, które obejmują wszystkie inicjatywy i wszystkich uczestniczących.

5. Należy przeprowadzić spis wszystkich osób, mających polskie korzenie, szanujących swoją polskość i chętnych do współpracy w miejscowej organizacji polonijnej z udziałem w konkretnej sprawie według własnej intencji i upodobania.

Ten spis wykonać należy zaczynając na poziomie lokalnym i dalej uogólniając na poziomach obwodowych i krajowym,

6. Podczas przeprowadzenia tej swoistej inwentaryzacji, która jednocześnie ma być formą rekrutacji chętnych do udziału w ruchu polonijnym, trzeba zwracać szczególną uwagę na zachęcanie młodzieży.

Nic złego nie widzę w tym, żeby naszym sympatykom z innych narodowości dać możliwość aktywnego udziału w imprezach i akcjach polonijnych.

7. Na podstawie uzgodnień, analizy i oceny planów oraz realnych możliwości finansowania według wiarygodnych źródeł, układa się coroczny budżet Polonii na Ukrainie. Za wykorzystanie środków budżetu odpowiadają osobiście Prezes Polonii i jego zastępca do spraw finansów i księgowości.

Taki jest, proponowany przeze mnie, ogólny schemat reorganizacji Polonii na Ukrainie.

Wykonanie tej reorganizacji wymagać będzie nie tylko wysiłków całej Polonii, ale również aktywnego wsparcia ze strony konsulów do spraw polonijnych w odpowiednich okręgach konsularnych.

Już teraz można mieć pewność, że wyniki takiej współpracy będą bardzo owocne dla wszystkich zainteresowanych ludzi dobrej woli po obu stronach granicy ukraińsko-polskiej.

Eugeniusz GOŁYBARD

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України