Dziś: czwartek,
16 września 2021 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Archiwum 2014
SZEWCZENKIADA POLSKA (z nr 466)


Autoportret poety (1840r.)

W historii stosunków między narodami polskim i ukraińskim były okresy braterstwa, ale i wrogości. Stąd też jest rzeczą oczywistą, że nie każdy z wierszy Szewczenki znajdzie zrozumienie i aplauz u współczesnych Polaków.

Jednakowoż postępowi przedstawiciele kultury polskiej zawsze wysoko cenili postać Tarasa Szewczenki, z szacunkiem i entuzjazmem ustosunkowywali się do jego twórczości, co odzwierciedla pokaźna ilość przekładów dzieł poety na język polski.

 Dziś, w imię umocnienia polsko-ukraińskiego współdziałania ważnym jest, aby jak najpełniej zbadać i przekazać szerokiej opinii publicznej wątki zawarte w formule „Szewczenkiada polska”. Stąd też na łamach naszego pisma rozpoczynamy nową rubrykę poświęconą największemu z poetów Ukrainy z okazji 200-lecia Jego urodzin

Taras Szewczenko

DO POLAKÓW

Kiedyśmy byli Kozakami,
Zanim nasz cichy, zgodny świat
Wzburzyła unja, każdy rad
Bratersko jednał się z Lachami,
Wolnymi pyszniąc się stepami;
W kwitnących sadach całe dni
Wesołych dziewcząt rój ochoczy,
Matki pieściły swoje oczy
Wolnością synów... Lata szły,
Rośli synowie, weselili
Żałosną starość ich i zgon...
Aż w imię Boże z obcych stron
Przybyli księża, podpalili
Nasz cichy kraj, zaleli wkrąg
Jeziorem łez i krwią, i potem,
Niosąc męczeńską śmierć sierotom
W imieniu Chrystusowych rąk!

Już głowy chylą się kozacze,
Jako zdeptany w stepie kwiat;
A Ukraina jęczy, płacze,
Na rusztowaniu stoi kat,
Spadają głowy; tryumfuje
Zwycięski ksiądz i głosem złym
Woła: Te Deum! Alleluja!

O tak to, Lachu, druhu-bracie,
Zachłanni księża i magnaci
Rzucili waśń pomiędzy nas,
I przeto minął zgody czas.
Więc podaj rękę kozakowi
I czyste serce swoje daj!
A wspólnie w imię Chrystusowe
Wskrzesimy znowu cichy raj.

Twierdza Orska — Orenburg (1847—1850)
Prze
łożył Józef Łobodowski (1909-1988)

ПОЛЯКАМ
Ще як були ми козаками,
А унії не чуть було,
Отам-то весело жилось!
Братались з вольними ляхами,
Пишались вольними степами,
В садах кохалися, цвіли,
Неначе лілії, дівчата.
Пишалася синами мати,
Синами вольними... Росли,
Росли сини і веселили
Старії скорбнії літа...
Аж поки іменем Христа
Прийшли ксьондзи і запалили
Наш тихий рай. І розлили
Широке море сльоз і крові,
А сирот іменем Христовим
Замордували, розп'яли.

Поникли голови козачі,
Неначе стоптана трава.
Украйна плаче, стогне-плаче!
За головою голова
Додолу пада. Кат лютує,
А ксьондз скаженим язиком
Кричить: “Te deum! алілуя!..”

Отак-то, ляше, друже, брате!
Неситії ксьондзи, магнати
Нас порізнили, розвели,
А ми б і досі так жили.
Подай же руку козакові
І серце чистеє подай!
І знову іменем Христовим
Ми оновим наш тихий рай.

Fragment powyższego wiersza w języku ukraińskim i polskim widnieje na cokole pomnika Tarasa Szewczenki, odsłoniętego 13 marca 2002 roku na skwerze, noszącego imię tegoż poety, u zbiegu ulic Goworka i Spacerowej - na warszawskim Mokotowie.

 Spiżowy pomnik, który powstał z inicjatywy ambasadora Ukrainy w Polsce, wybitnego ukraińskiego poety, tłumacza, działacza społecznego Dmytra Pawłyczki przedstawia postać młodego poety, z czasów, gdy przebywał w Warszawie. Jego autorami są Anatolij Kuszcz (rzeźba) i Baltazar Brukalski (cokół). Przed pomnikiem posadzone zostały krzewy kaliny, która zajmuje symboliczne miejsce w tradycjach i sztuce ukraińskiej.

Rubrykę prowadzi – Wiktoria RADIK 

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України