Dziś: sobota,
16 października 2021 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Archiwum 2014
U źródeł UE
Rzeczpospolita Obojga Narodów polską unijną przeszłością (3) (z nr 470)


Unia Lubelska. Obraz namalowany przez Matejkę w 300. rocznicę Unii Lubelskiej pomiędzy Królestwem Polskim i Wielkim Księstwem Litewskim
.

Państwo polsko-litewskie powiększało się nie na zasadzie podboju ościennych obszarów, ale na zasadzie ich dobrowolnego dołączania się. Ruś Kijowska wolała Litwę od jarzma mongolskiego i w ten sposób Olgierd w tak krótkim czasie dołączył do niej tak olbrzymie terytorium.

Niemiecka ludność państwa krzyżackiego zbuntowała się przeciwko jej ciemiężcom i oddała pod opiekę króla polskiego.

Na krótko przed powstaniem Rzeczpospolitej Obojga Narodów z własnej inicjatywy dołączył do państwa polsko-litewskiego ostatni region Bałtów – Inflanty. Zaatakowane przez cara Iwana Groźnego postanowiły przyłączyć się do państwa polsko-litewskiego. W 1561 roku przyjęto je pod wspólny zarząd Polski i Litwy, przyznając im wolność wyznania augsburskiego i rozległy samorząd. Zakon Kawalerów Mieczowych rozwiązał się, a jego ostatni wielki mistrz, Godhard Kettler, już jako świecki książę, otrzymał jako lenno Kurlandię; dotrwała ona przy Rzeczypospolitej Obojga Narodów do jej ostatniego rozbioru w 1795 roku.

Mapa Rzeczypospolitej Obojga Narodów zasługuje na jej uważne studiowanie. Państwo to nie rozszerzało się przez własne podboje, ale przez obce podboje było pomniejszane. W momencie powstania (1569) liczyło 830 tys. km2. Na początku XVII wieku, korzystając z rozprzężenia caratu moskiewskiego (okresu wielkiej smuty), Rzeczpospolita odzyskała terytoria, na początku XVI w. utracone przez Wielkie Księstwo Litewskie na rzecz Moskwy. Liczyła wtedy 990 tys. km2, będąc o 1/9 rozleglejszą w stosunku do stanu wyjściowego (pokój w Polanowie 1634).


Herb Rzeczypospolitej Obojga Narodów

W tym jej największym zasięgu terytorialnym była niemal tak duża, jak przed wiekami cesarstwo Karola Wielkiego na Zachodzie Europy. W pół wieku później (pokój Grzymułtowskiego 1686), carat nie tylko wcześniejsze straty terytorialne odzyskał, lecz nadto przejął zadnieprzańską Ukrainę wraz z Kijowem, utraconą przez Rzeczpospolitą w następstwie powstania Chmielnickiego. Łącznie obszar Rzeczpospolitej zmniejszył się wówczas o 257,5 tys. km2.

Wojny ze Szwecją zakończyły się utratą większej części Inflant wraz z Rygą (pokój w Oliwie 1660). Obszar Rzeczpospolitej zmalał w ten sposób do 733,5 tys. km2 i stan ten nie uległ już zmianie przez wiek następny, aż do rozbiorów. W stosunku do stanu wyjściowego  był on mniejszy o 96,5 tys. km kw., czyli o 1/9 terytorium posiadanego przez Rzeczpospolitą Obojga Narodów w 1569 roku.

O utraconych ziemiach pamiętano i starano się je odzyskać. Gdzie je zabrano manu militari, tam i zbrojnie o ich odzyskanie walczono. Przykładem wojny z Krzyżakami o odzyskanie Pomorza Gdańskiego dla Królestwa Polskiego i Żmudzi dla Wielkiego Księstwa Litewskiego; albo wojny z Moskwą o odzyskanie jej podbojów na wschodnich krańcach państwa. Wcześniej, w epoce Księstwa Polskiego w podziałach, jeśli jakieś pogranicze utracono przez nieroztropną darowiznę, starano się je odzyskać drogą wykupu.

Tak było na pograniczu Małopolski ze Śląskiem. W dobie podziałów dzielnicowych, w 1179 roku, władający Małopolską książę Kazimierz Sprawiedliwy podarował swemu krewniakowi, księciu opolsko-raciborskiemu pograniczne kasztelanie małopolską, oświęcimską i bytomską; wkrótce ten sam los spotkał kasztelanię zatorską. Dwie z nich odkupili od Śląska Jagiellonowie: Kazimierz Jagiellończyk oświęcimską a Jan Olbracht zatorską. Biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki odkupił część kasztelanii bytomskiej, przekształconą w biskupie księstwo siewierskie, z czasem włączone do Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Odmienna sytuacja zaistniała z momentem powstania Królestwa Polskiego. Odtąd ziemie królestwu temu zabierane, należało odzyskiwać na zasadzie „co nam obca przemoc wzięła / szablą odbierzemy”; o utraconej ziemi Królestwa Polskiego (a następnie Rzeczypospolitej Obojga Narodów) pamiętano, a o jej wykupie w takich sytuacjach nie mogło być mowy.           

Najwcześniejszym tego przykładem stała się kasztelania santocka. W strategicznym miejscu, tam gdzie łączą się ze sobą wody Warty i Noteci, istniał w średniowieczu gród Santok – pograniczna strażnica, strzegąca od zachodu dostępu do Wielkopolski, z racji tej funkcji nazywany „Kluczem Królestwa Polskiego”. Wkrótce po połowie XIII wieku kasztelania santocka znalazła się w granicach Brandenburgii, ale spór o nią trwał długo: jeszcze w końcowych latach panowania Kazimierza Wielkiego (1365), kasztelania ta stała się lennem Królestwa Polskiego. Gdy po jego śmierci stała się ostatecznie częścią Brandenburgii, o utracie jej nigdy nie zapomniano i aż do rozbiorów Rzeczpospolitej, w gronie dziewięciu obieralnych senatorów województwa poznańskiego, zasiadał tytularny kasztelan santocki.          

Na szeroką skalę praktykę taką stosowano na zadnieprzańskich kresach Rzeczpospolitej, traconych na rzecz Moskwy. Gdy w roku 1667 odpadły w ten sposób od Rzeczpospolitej województwa smoleńskie i czernihowskie, nadal, aż do jej rozbiorów, wybierano dla nich tytularnych posłów, wojewodów i innych urzędników, a nawet tytularnych biskupów smoleńskich.


Podział administracyjny Rzeczypospolitej, stan prawny na rok 1619

Godności te pełnili nieraz ludzie zasłużeni dla kultury polskiej. I tak u schyłku XVIII wieku tytularnym starostą z województwa czernihowskiego był uczony Tadeusz Czacki a tytularnym biskupem smoleńskim historiograf Adam Naruszewicz. Tak samo pamiętano o innych utraconych pograniczach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Biskup warmiński, poeta Ignacy Krasicki w swej „Monachomachii” pisze o czym to rozprawiają rozgrzani winem biesiadnicy: „Odbieramy Inflanty i państwa multańskie / liczemy owe sumy neapolitańskie”.          

Państwu o takich zasadach obcą była zaborcza doktryna geopolityki. Pod nazwą tą upowszechniła się ona dopiero w XX wieku w politologii, jako uzasadnianie polityki ekspansji mocarstw na cudze terytoria (a w stuleciu tym geopolitykę uprawiać na lokalną skalę zaczęły nawet małe państwa, gdyż – jak to barwnie zobrazował jeden z publicystów – „w basenie Morza Karaibskiego każdy Honduras jest mocarstwem”).

Ale prawdziwe mocarstwa geopolitykę uprawiały na długo przed tym, zanim pojawiła się jej nazwa. (Tu przypomnijmy że terminy takie jak “kultura” i “cywilizacja” powstały dopiero w połowie XVIII wieku we Francji, chociaż już w starożytności interesowano się zjawiskami tymi nazwami obdarzonymi).

Czymże, jeśli nie geopolityką, była słynna wypowiedź Fryderyka II po pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej. Odebrał on jej wtedy Prusy Królewskie, powołując się na granice z czasów krzyżackich, ale oprócz nich także wykrojony z Wielkopolski tak zwany Okręg Notecki, który zawsze do Wielkopolski należał. Tylko tamtędy można było Notecią stworzyć drogę wodną między obu stolicami państwa pruskiego, Berlinem i Królewcem, a jedyne brakujące ogniwo tej drogi – Kanał Bydgoski – oddano do użytku już trzy lata po tym zaborze. Na zarzut, że nie miał on żadnych podstaw prawnych do zabierania Rzeczypospolitej tej połaci Wielkopolski, Fryderyk II odpowiedział: „Ja zabieram to, co jest mi potrzebne, a sprawą moich ministrów jest uzasadnić, dlaczego musiałem tak postąpić”. W tej cynicznej wypowiedzi zawarta jest cała istota geopolityki.         

Zaborcze intencje geopolityczne obce były polityce Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dlatego nie włączała się ona w wielkie wojny europejskie, chyba że stawała się w nich przedmiotem obcej agresji. Tego nie rozumiano w ówczesnej Europie, uznając, że taka neutralna postawa nie przystoi wielkiemu mocarstwu. Ale „mocarstwowości” nie mierzy się wielkością terytorium państwa, czy też liczbą jego ludności.

Największe państwo ówczesnej Europy, nie prowadząc polityki ekspansywnej, nie spełniało wymogów „mocarstwowości”(choć podręczniki polskiej historii mają o tej epoce odmienne zdanie).


Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota wolność. elekcja 1573. Jan Matejko

Dawna unia na Międzymorzu bałtycko-czarnomorskim przypomina pod tym względem obecną Unię Europejską, która również nie jest „imperium”, której także geopolityczny ekspansjonizm jest całkowicie obcy.           

Antoni Chołoniewski w książce „Duch dziejów Polski” wskazał trzy osiągnięcia, którymi Rzeczpospolita Obojga Narodów przodowała we współczesnej jej Europie.

Były nimi: po pierwsze, samorządność; po drugie, wolność osobista; po trzecie, unia. Kształtowały się one kolejno w trzech formacjach ustrojowych epoki przedrozbiorowej: samorządność w podzielonym na dzielnice Księstwie Polskim XII-XIII wieku; wolność osobista w Królestwie Polskim XIV-XV wieku; unia w Rzeczypospolitej Obojga Narodów XVI-XVIII wieku.         

Szkołą samorządności stały się autonomiczne księstwa, podzielonego dzielnicowo Księstwa Polskiego. Pierwotny podział dzielnicowy, ustanowiony w 1138 roku testamentem Bolesława Krzywoustego, ulegał stopniowo dalszemu rozdrobnieniu. Wielkopolska podzieliła się na dwa księstwa: poznańskie i kaliskie; Małopolska również na dwa: krakowskie i sandomierskie; Mazowsze na trzy: mazowieckie, płockie i rawskie; w centralnej dzielnicy senioralnej powstały aż cztery księstwa – dwa na Kujawach: inowrocławskie i brzesko-kujawskie, dwa dalsze z podziału ziemi łęczyckiej na odrębne księstwa łęczyckie i sieradzkie.         

Gdy u schyłku XIII wieku powstało Królestwo Polskie, wymienione 11 księstw stanowiło dojrzałe samorządne regiony, które sukcesywnie wchodząc do Królestwa Polskiego, pozostając w tych samych granicach co poprzednio, przekształcały się w samorządne województwa Królestwa Polskiego.

Ten sam model samorządnych województw przenoszono na terytoria włączane później do Królestwa Polskiego: z Rusi Czerwonej, inkorporowanej przez Kazimierza Wielkiego w XIV wieku utworzono województwo ruskie, z którego w XV wieku wyodrębniło się województwo bełskie a z sandomierskiego województwo lubelskie; z pokrzyżackich ziem Prus Królewskich w XV trzy dalsze: pomorskie, chełmińskie i malborskie. Po unii w Krewie ten sam model samorządnych województw przejęło Wielkie Księstwo Litewskie.

W rezultacie, w Rzeczypospolitej Obojga Narodów wymieniona liczba województw podwoiła się: powstały tam (w porządku alfabetycznym) województwa: bracławskie, brzesko-litewskie, inflanckie, kijowskie, mińskie, mścisławskie, nowogródzkie, podolskie, podlaskie, połockie, trockie, wileńskie, witebskie, wołyńskie oraz (jako wyjątek w tym modelu) księstwo żmudzkie, zachowane na prawach województwa. Jako województwa tytularne utrzymały się nadto dwa, utracone na rzecz Moskwy: czernichowskie i smoleńskie.

Kopalnią wiadomości o tych samorządnych regionach Rzeczypospolitej Obojga Narodów jest znakomita książka Zygmunta Glogera „Geografia historyczna ziem dawnej Polski”. Wczytując się w nią zrozumiemy, dlaczego dla porozbiorowych pokoleń mieszkańców Rzeczpospolitej Obojga Narodów pojęcie ojczyzny kojarzyło się zawsze tylko z jej terytorium, a przywrócenie granic z 1771 roku (czyli przedrozbiorowych) było programem i hasłem zrywów powstańczych do walki o odbudowanie niepodległości tej ojczyzny.       

Wolność osobista była osiągnięciem Królestwa Polskiego. Fundamentem jej stał się, wydany przez Władysława Jagiełłę w 1433 roku przywilej krakowski, którego najważniejszą częścią było sławne neminem captivabimus (nisi iure victum), czyli: „nikogo nie uwięzimy (bez wyroku sądowego)”. W późnym średniowieczu podobne gwarancje przyznawano szlachcie angielskiej oraz węgierskiej. W wiekach późniejszych w tamtych krajach rządy absolutne tamte przywileje ograniczały, lub znosiły.

W Rzeczypospolitej Obojga Narodów przywilej ten obowiązywał do końca jej istnienia, w Konstytucji Trzeciego Maja rozszerzony ze szlachty i duchowieństwa także na mieszczaństwo. Czy, gdyby Rzeczpospolita Obojga Narodów przetrwała wiek XIX, zostałby rozciągnięty na włościaństwo, czyli praktycznie na całe społeczeństwo? Możemy się tego domyślać z logiki wcześniejszych wydarzeń. Jeszcze za Jagiełły objął szlachtę litewską i ruską, wcześniej poddaną „samodzierżawiu władców”.


Rysunek Jean-Michel Moreau le Jeune będący satyrą na I rozbiór Polski. Przedstawia władców państw, które dokonały rozbioru Polski: carycę Rosji Katarzynę, władcę Austrii cesarza Józefa II, króla Prus Fryderyka II. Rozdzierają oni arkusz mapy Polski. Obok nich znajduje się król Polski Stanisław August Poniatowski, podtrzymujący zsuwającą się z głowy koronę. Nad uczestnikami wydarzenia unosi się Fama - rzymska bogini wieści i plotki. Dmie ona w trąbę oznajmiając światu straszną wiadomość.

We wspólnocie polsko-litewskiej wyrastać począł jednolity, choć wieloetniczny i wielowyznaniowy naród szlachecki, w Rzeczypospolitej Obojga Narodów niezwykle liczebny, stanowiący 10% mieszkańców państwa (gdzie indziej w Europie udział szlachty osiągał 2%, co najwyżej 3% społeczeństwa. Dla tego narodu szlacheckiego ów przywilej z 1433 roku był tym samym, czym współcześnie Karta Praw Podstawowych dla obywateli Unii Europejskiej.       

Unia była w tamtych czasach niepowtarzalnym gdzie indziej w Europie osiągnięciem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Gdzie indziej powtarzały się, z reguły krótkotrwałe, międzypaństwowe unie personalne (takie, jak za Jagiellonów w XV wieku na Międzymorzu bałtycko-czarnomorskim). Natomiast przekształcenie takiej unii personalnej w jedno państwo federalne, będące wczesnym poprzednikiem dzisiejszej Unii Europejskiej, zdarzyło się tylko tutaj, na Międzymorzu bałtycko-czarnomorskim.       

Rozbiory Rzeczypospolitej zniszczyły to dawne dzieło unijne. Kiedy dobiegły końca, okazało się, że ostatnie ludy Europy, rozsiedlone na wschód od Cesarstwa Niemieckiego a na zachód od eurazjatyckich imperiów carskiego i ottomańskiego, straciły wolność albo na rzecz owych despotyznów, albo na rzecz pruskiego i austriackiego absolutyzmu oświeconego.

Najwięcej wśród nich było ludów słowiańskich i z nimi przede wszystkim tę strefę Europy kojarzono. Tak ją widział Johann Gottfried Herder (1744-1803), urodzony w Morągu wielki uczony z naszego regionu. Tworzył on swoje wielkie dzieło „Myśli o filozofii dziejów”, patrząc na rozbiory Rzeczypospolitej Obojga Narodów i w rozdziale „Ludy słowiańskie” jej to mieszkańców przede wszystkim mając na myśli, pisał: „Byli uczynni, gościnni aż do rozrzutności, byli miłośnikami wiejskiej swobody, ale przy tym ulegli i posłuszni, byli wrogami rabunku i grabieży. To wszystko nie uchroniło ich jednak od ucisku – przeciwnie, nawet przyczyniło się doń. Skoro bowiem nigdy nie dążyli do panowania nad światem, nie mieli dziedzicznych władców żądnych wojny i woleli płacić daninę, jeżeli tylko pozwalano im żyć w spokoju w swoim własnym kraju, to wiele narodów dopuściło się wobec nich ciężkich przewinień”.              

Wielki filozof historii dawał zarazem tym ludom nadzieję, że ich los się odmieni kiedyś w przyszłości: „Koło wszystko zmieniającego czasu obraca się jednak niepowstrzymanie. Wobec zaś tego, że narody te zamieszkują w swej największej części obszar ziemi, który byłby najpiękniejszy w Europie, gdyby był w całości uprawiony i udostępniony dla handlu, oraz wobec tego, że można się też chyba spodziewać, że ustawodawstwo i polityka w Europie sprzyjać muszą i sprzyjać będą w coraz to wyższym stopniu nie duchowi wojennemu, ale cichej pracy i pokojowym stosunkom handlowym między narodami, więc i wy, ludy obecnie tak głęboko pogrążone w niedoli, a niegdyś pracowite i szczęśliwe, będziecie mogły obudzone z długiego, ciężkiego snu, uwolniwszy się z łańcuchów niewoli, korzystać – jako ze swej własności – z waszych pięknych obszarów i obchodzić tam swe dawne święta spokojnej pracy i prowadzić swą wymianę handlową.”          

Na przyszłość taką przyszło owym ludom czekać dwa wieki od ostatniego z rozbiorów Rzeczypospolitej. Przyszłość ta nadeszła z powstaniem Unii Europejskiej i przyjęciem do niej większości krajów naszej części Europy.

prof. dr hab. Andrzej PISKOZUB

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України