Dziś: sobota,
14 grudnia 2019 roku.
Przegląd do nr 606 – grudzień 2019 r.
1000 lat między Dnieprem i Wisłą
Spotkania z Adamem
1000 lat między Dnieprem i Wisłą (57)


Kaponiera Cytadeli w Warszawie

Rozsierdzeni powstaniem listopadowym mściwi władcy Imperium Rosyjskiego postanowili wzmóc zamordyzm wobec niesfornych Polaków. Już w lipcu 1831 r. car Mikołaj I powołał Komisję Rządu Tymczasowego Królestwa Polskiego, jaka likwidowała powstańczą administrację na terenach zajmowanych przez wojska rosyjskie.

Sam Rząd natomiast ukonstytuował się jesienią 1831 r. pod władzą Fiodora Engela. Głównym jego zadaniem była pacyfikacja i militaryzacja Królestwa. Administrację podporządkowano naczelnikom wojennym, a naczelnie komenderujący czynną armią KP generał-gubernator Królestwa Polskiego feldmarszałek Iwan Paskiewicz wydał 22 listopada 1831 r. - z rozkazu cara - postanowienie unieważniające „na zawsze” wszystkie uchwały i rozporządzenia powstańczego „Rządu Rewolucyjnego”.

W 1832 r. nastąpiło znaczne ograniczenie autonomii Królestwa Polskiego: zastąpienie konstytucji Statutem Organicznym, wcielenie armii polskiej do rosyjskiej, zniesienie polskiego sejmu i samorządów, wzmożenie rusyfikacji administracji; namiestnikiem Królestwa został na długie lata Iwan Paskiewicz, „zasłużony” polakożerca.

Powstanie stało się pretekstem dla Petersburga do kompletnego już ignorowania postanowień kongresu wiedeńskiego względem Polski. Obok politycznych i militarnych reperkusji, nastąpiła likwidacja polskiego szkolnictwa wyższego, obniżyła się jakość szkolnictwa średniego, wydatnie zmniejszyła się ilość szkół elementarnych; do szkół średnich wprowadzono nauczanie języka rosyjskiego.


XIX-wieczna grafika przedstawiająca scenę przyjęcia polskiego emigranta we Francji

Nie omieszkano łupić Polaków także ekonomicznie – nałożono na społeczeństwo wysoką kontrybucję, na koszt Polski wybudowano Cytadelę z silnym garnizonem rosyjskim (pełniła rolę centrum kontrolno-pacyfikacyjnego na całą Warszawę, a także więzienia śledczego - X Pawilon - oraz miejsca straceń polskich działaczy narodowych i rewolucjonistów). Na granicy polsko-rosyjskiej wprowadzono bariery celne dla polskich towarów. Po 1840 roku Królestwu Polskiemu narzucono rosyjskie systemy miar i wag oraz monetarny.

Przykre były skutki demograficzne interwencji rosyjskiej – armia przywlokła ze sobą epidemię cholery, która dziesiątkowała ludność Królestwa. Szczególnie perfidną represją było wcielanie do specjalnych batalionów – tzw. kantonistów armii Imperium Rosyjskiego – dzieci polskich. W wyniku powstania około 11 tysięcy osób opuściło kraj, w następnych latach sporą liczbę mężczyzn z Królestwa wcielono do armii rosyjskiej.

Szczególne miejsce wśród skutków powstania listopadowego zajmuje ruch emigracyjny Polaków, zwany Wielką Emigracją, jako że w ówczesnej Europie był ów ruch bodaj największy.

Historia Wielkiej Emigracji rozpoczyna się jeszcze w czasie trwania powstania. Od lipca do października 1831 roku, pojedyncze, a potem coraz liczniejsze polskie oddziały oraz zgrupowania wojskowe osaczane przez Rosjan, zmuszone były przekraczać granice z Prusami lub Austrią i do składania tam broni. Po upadku Warszawy odwrót objął także główne siły polskie oraz cywilów – przede wszystkich członków władz (rządu, sejmu) oraz działaczy politycznych. W październiku 1831 roku blisko 50 tysięcy powstańców po opuszczeniu Królestwa Polskiego znalazło się na terytorium Prus (ok. 30 tys.) i Austrii (ok. 20 tys.).


Karykatura. Car uspokaja polskich buntowników [rysunek został zamieszczony w angielskiej prasie po upadku powstania listopadowego]

Dla Prus i Austrii sytuacja ta była kłopotliwa. Z jednej strony nie mogli otwarcie wystąpić przeciwko powstańcom, ze względu na opinię publiczną, która w tym okresie była przychylna sprawie Polaków. Z drugiej strony zdawali sobie sprawę jakie ryzyko dla absolutystycznych rządów tych krajów powoduje obecność polskich żołnierzy na ich ziemiach, na których od dawna panował nastrój rewolucyjny. Unieszkodliwiano więc armię powstańców ostrożnie. Najpierw żołnierzy rozbrajano i oddzielano oficerów, a następnie rozlokowywano w możliwie małych grupach po różnych miejscowościach i dworkach.

Większość zwykłych żołnierzy bywała stłoczona w obozach, cierpiąc głód i szykany. Kiedy więc 1 listopada 1831 roku car ogłosił amnestię, wielu Polaków tęskniących za domem lub zwiedzionych rosyjskimi obietnicami łaski zdecydowało się na powrót do kraju. Wielu z nich trafiło później na Sybir lub powędrowało na Kaukaz.

Działające w porozumieniu z Rosjanami władze Prus i Austrii podejmowały wysiłki by przekonać opornych lub wahających się Polaków do powrotu pod berło cara. Gdy nie pomagały perswazje stosowano groźby, a niekiedy używano siły. W wyniku tych działań ogółem na terenie Prus i Austrii pozostało pod koniec 1831 roku blisko 5 tysięcy byłych powstańców. Reszta albo powróciła do Rosji, albo na własną rękę zaczęła przedzierać się na Zachód.

O ile już w październiku 1831 r. bogatsi emigranci na własną rękę zaczęli przedzierać się na Zachód, to jednak ruch ten objął wąską grupę polityków, urzędników oraz zamożniejszych cywilów i wojskowych. Problemem politycznym i organizacyjnym było przerzucenie tysięcy internowanych w Prusach i Austrii żołnierzy.


Spotkanie cara Mikołaja I z delegacją polską w Warszawie 1835 r (rycina anonim)

Zadania tego podjął się Józef Bem. Pragnął on skupić we Francji około 10 tysięcy żołnierzy jako kadry przyszłych legionów, które miały kontynuować walkę w przyszłości. Żeby tego dokonać należało przeprowadzić tysiące polskich żołnierzy przez kraje niemieckie. Czas naglił, gdyż coraz więcej żołnierzy i oficerów, pod naciskiem, albo dobrowolnie, decydowała się na powrót pod władzę cara. By zdobyć potrzebne środki finansowe, Józef Bem pozakładał na terenie państw niemieckich liczne Komitety Przyjaciół Polski, które działały na terenie planowanej trasy przemarszu emigrantów od Prus, aż po Ren. Z ich pomocą i dzięki wsparciu miejscowej ludności udało się w szybkim czasie zebrać środki na pokrycie kosztów transportu emigrantów.

Pierwsze kolumny Polaków wyruszyły w połowie grudnia 1831 roku. Zgodnie z planem Józefa Bema, większość emigrantów osiedliła się we Francji. Byli to głównie przedstawiciele władz oraz bogaci cywile i wojskowi.

Tak we Francji, jak i wcześniej w Niemczech, powstańcy witani byli entuzjastycznie i z honorami, często w asyście wojska i gwardii narodowej z licznym udziałem mieszkańców. Stopniowo jednak znikały powitalne komitety, a powstańcy stanęli wobec perspektywy osiedlenia się i znalezienia środków do życia. Francja Ludwika Filipa, z jednej strony nie mogła odmówić przyjęcia emigrantów ze względu na opinię publiczną, z drugiej strony nie chciała wywoływać konfliktu z Rosją, Austrią i Prusami. Zdecydowano gromadzić przybyłych żołnierzy polskich najpierw w zakładzie (dépôt) w Avignonie (1200 osób), a następnie w innych zakładach po około 300 osób. Każdy miał wewnętrzną organizację. Ogół emigrantów wyłaniał w drodze równych, bezpośrednich i powszechnych wyborów władze samorządowe: „Radę Polaków” lub „Radę wojskową”.

Początkowo, wobec napiętej sytuacji w Europie, władze francuskie liczyły się z możliwością użycia zgromadzonych w zakładach żołnierzy jako wojsk posiłkowych w możliwej wojnie. Kiedy jednak sytuacja międzynarodowa zaczęła się stabilizować, Francuzi stracili zainteresowania dla idei legionów polskich.

Wiosną 1833 władze przystąpiły do likwidacji zakładów przenosząc Polaków do blisko 100 miejscowości prowincjonalnych, gdzie utworzono niewielkie kolonie liczące najwyżej kilkadziesiąt osób. Zachowano jednak rządowe zasiłki, do których prawo miał każdy uznany za emigranta politycznego, a które zwano potocznie żołdem. Jednak na mocy rozporządzenia z 21 lutego 1832 zmniejszono ów żołd o połowę, co spowodowało, że większość byłych powstańców znalazła się w ciężkiej sytuacji materialnej. Wielu z nich podejmowała różne prace dorywcze. Jednak emigranci wierzyli, że ich problemy są tylko przejściowe i wkrótce wrócą by znów walczyć o wolną Polskę. Dlatego z utęsknieniem czekali na wojnę lub rewolucję.

Oprócz Francji, część byłych powstańców listopadowych osiedliła się też, choć w mniejszej liczbie, w krajach niemieckich, Belgii (ok. 200 osób), Wielkiej Brytanii (ok. 700 osób), Szwajcarii (ok. 50 osób), Skandynawii, a nawet w Stanach Zjednoczonych, Turcji i Algierii.

CDN
Adam JERSCHINA

adam.jerschina@onet.pl

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України