Dziś: czwartek,
14 listopada 2019 roku.
Przegląd do nr 603 – listopad 2019 r.
Historia
W atmosferze zapomnienia
Przyjacielski głos z Krakowa

Pan Ryszard Jankowski, cały w białym jako anioł, niespodziewanie zjawił się przed nami w kijowskim kościele św. Mikołaja i od razu sprawił furorę kilkoma ciekawymi wiadomościami.

Między innymi oświadczył, ze jego dziadek Leonard Jankowski był fundatorem budownictwa naszego kościoła w roku 1903 i prezesem Komitetu Organizacyjnego naszego pratytułu „Dziennika Kijowskiego” w roku 1906!

No i przedstawił odpowiednie świadectwa dokumentalne.

Oczywiście, że to wydarzenie wywarło efekt sensacji dla wąskiego koła szerokiej kijowskiej publiczności polskiej w postaci członków Towarzystwa „Zgoda”, niespiesznie ociągających się w rozmowach towarzyskich po Mszy Św.

Otóż parafianie mieli przyjemność nie tylko wysłuchania sympatycznego Ryszarda Jankowskiego i zrobić wspólne zdjęcie, lecz i pomóc szanownemu gościowi w udanym poszukiwaniu jego krewnych na cmentarzu Bajkowy.

Pan Ryszard – w sensie informacji i wiedzy historycznej – od razu sprawił wrażenie „człowieka-orkiestry”. Zwłaszcza, że sam tę wiedzę zdobywa i pożytecznie wykorzystuje. Zresztą, niech opowie o niektórych swoich zainteresowaniach.

Eugeniusz GOŁYBARD

Wędrując po Ukrainie śladami przodków

Jestem nauczycielem, absolwentem Akademii Górniczo–Hutniczej i pracuję w bardzo nowoczesnej placówce o nazwie Zespół Szkół Mechanicznych Nr1. Jest to najstarsza szkoła techniczna w Polsce, działająca bez przerwy od roku 1834. Szkolę i egzaminuję młodzież z Krakowa i Małopolski z zakresu elektroniki samochodowej, automatyki i mechatroniki.

Na załączonej fotografii jestem ja wraz z moim psem o imieniu Zola, który w ramach zajęć prowadzi dogoterapie, mającą na celu łagodzenie stresu, poprawiając w sposób widoczny efektywność nauki i spokój w pracowni oraz zdawalność podczas egzaminów. Tego typu terapia jest prowadzona już na trzech wyższych krakowskich uczelniach i społecznie przeze mnie w mojej pracowni.

Powracając do mojej podróży śladami przodków pragnę opisać skrótowo jej przebieg. W drogę wybrałem się z kolegą – Mario Szymańskim, aby było raźniej i by móc pokonywać większe odległości w ciągu jednego dnia.


Leonard Jankowski -
zasłużony prezes wielu instytucji, opiekun i funda­tor trzech stypendjów w Uniwersytecie kijowskim, znany z szerokiej działalności obywatelskiej, ofiaro­wał 150,000 rb. na budowę kościoła Św. Mikołaja w Kijowie, 25,000 rb. jako kapitał wieczysty Towa­rzystwu Dobroczynności w Kijowie, 10,000 rb. jako kapitał wieczysty na jedno łóżko w rz.-katolickim szpitalu im. Syroczyńskiego

Po przekroczeniu granicy, które trwało 1,5 godziny, pierwszy przystanek to miasto Lwów; zwiedzanie zabytków oraz wycieczka śladami znanych Polaków, którzy tam żyli i działali. Atmosfera miasta bardzo klimatycznie zbliżona do Krakowa.

Po dwóch dniach pobytu wyruszyłem w kierunku Równego gdzie w miasteczku Zdołbunów urodzili się moi Tata i Mama. Mama urodziła się na dworcu w Zdołbunowie (którego naczelnikiem był ojciec mojego Taty) podczas powrotu jej rodziców z zesłania.

Pierwsza wizyta to kościół w Zdołbunowie i pierwsze niepowodzenie spowodowane brakiem kontaktu z parafią – ksiądz był w tym czasie nieobecny. Jakież było moje miłe zaskoczenie, kiedy na swojej drodze spotkałem przemiłych Polaków, którzy opiekują się tym Domem Bożym, czyli Panią Halinę i Władysława Remiszewskich.

Dzięki ich pomocy trafiłem na cmentarz, gdzie spoczywa mój dziadek Antoni ze strony Taty, który zmarł przed samą wojną i pełnił w Zdołbunowie funkcję naczelnika stacji, będącej za czasów II RP największym węzłem kolejowym –  Polsko-Sowiecką stacją graniczną.

Cmentarz jest w stanie ruiny, groby zrównane z ziemią lub zdewastowane, okradzione ze wszelkich elementów metalowych; na skutek tego stanu rzeczy nie byłem w stanie zlokalizować miejsca pochówku mojego dziadka.

Poszukiwałem też (mając przedwojenny adres) domu, w którym się urodził mój Tata. Początkowo wydawało się to bardzo proste, lecz nikt z napotkanych mieszkańców nie wiedział gdzie znajduje się przedwojenna ulica Długa.

Dzięki zbiegowi okoliczności trafiłem do powstającego muzeum Zdołbunowa, gdzie Pan Dyrektor rozwiązał tę zagadkę. Dom mojego dziadka stoi i jest zamieszkały przez rodzinę ukraińską. Kościół Zdołbunowski oraz przylegający do niego teren mimo widocznych starań jego pasterza i parafian wymaga sporych środków finansowych.

Po dwóch dniach spędzonych w Zdołbunowie udaliśmy się do Kijowa z przystankiem w Żytomierzu, który odebrałem jako miasto z minionej słusznie epoki. Życie w Żytomierzu koncentruje się na niewielkim odcinku jego deptaku w centrum.

Natomiast Kijów – bardzo pięknie położone miasto, ociekające złotem kopuł cerkwi i soborów. Tu widać wielkie pieniądze sąsiadujące z biedą i stagnacją.

W poszukiwaniu śladów mojej rodziny udałem się do kościoła św. Mikołaja i ta część moich przygód okazała się bardzo owocną.

Reasumując mój pobyt w Kijowie, zaznaczę, że kościół św. Mikołaja wymaga pomocy w pełnym tego słowa znaczeniu, nie tylko finansowej. Ale jak to osiągnąć?

Będąc osobą z zewnątrz - uważam, że należałoby w tą stronę skierować uwagę ruchu pielgrzymkowego. Ale czy na terenie przyległym do kościoła jest zaplecze noclegowe?  Czy są ludzie, którzy mogą w sposób ciekawy opowiedzieć na temat historii oraz polskości tych miejsc? Wokół kościoła ma być ruch ludzi z zewnątrz!

Jednym z najważniejszych aspektów tego problemu jest brak ogólnodostępnej informacji dla ludzi i biur podróży na terenie Polski, bo niewiele jest osób w wieku 60+ którzy przeglądają strony internetowe mówiące o naszej historii.

Kolejnym aspektem jest przytłoczenie budowli kościoła przez wysokie budynki usytuowane w bezpośredniej odległości oraz cisza (nie biorąc pod uwagę ruchu samochodowego) – brak ludzi, co tworzy atmosferę zapomnienia.

A propos czy kościół posiada dzwony, bo nie miałem okazji wysłuchać żadnych tego typu dźwięków. Brak ich wołania jest dowodem nieistnienia? 

Czy w podziemiu tam gdzie mieliśmy okazje się spotkać dałoby się zorganizować stałą wystawę historii tego kościoła ze szczególnym wyróżnieniem dla postaci Jana Pawła II oraz jego starań w organizację Mszy z Jego udziałem w tym kościele celem promocji tej świątyni? 

Przepraszam, że zanudzam pytaniami, ale takie są moje refleksje. Konstatując moją wypowiedź, stwierdzam, że w dzisiejszym świecie rządzonym przez pieniądz na pewno brak przykładu takich filantropów (ulotna pamięć ludzka) z otwartą kieszenią i sercem, jak Leonard Jankowski, co utrudnia w bardzo istotny sposób renowację kościoła św. Mikołaja.

Może ten przykład, gdyby był znany ogółowi Polaków, skłoniłby do zadumy i ułatwił zbieranie środków finansowych oraz poparcie społeczne, a co zatem – presję społeczną na obecnie rządzących Polską w celu przyspieszenia zwrotu kościoła przez władzę ukraińską.

Ryszard JANKOWSKI
(
Kraków)

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України