Dziś: wtorek,
11 sierpnia 2020 roku.
Przegląd do nr 621 – sierpień 2020 r.
Archiwum 2012
VII Kongres Związku Polaków na Ukrainie
GORĄCY POCZĄTEK NASZEJ ZIMY

2 grudnia br. w Kijowie zakończył obrady VII Kongres Związku Polaków na Ukrainie.  Rozpatrzone zostały ważne kwestie programowe, organizacyjne i statutowe. Swój dorobek i zamierzenia przedstawili delegaci organizacji polskich  z wielu regionów Ukrainy.   2 grudnia br. w Kijowie zakończył obrady VII Kongres Związku Polaków na Ukrainie. Rozpatrzone zostały ważne kwestie programowe, organizacyjne i statutowe. Swój dorobek i zamierzenia przedstawili delegaci organizacji polskich  z wielu regionów Ukrainy.  

W pierwszym dniu zimy w Kijowie obradował VII Kongres Związku Polaków na Ukrainie. Społecznicy polscy tej ogólnokrajowej organizacji zebrali się po sześcioletniej przerwie dla wniesienia zmian do Statutu oraz obrania nowych władz. Termin kadencji władz starych minął według Statutu organizacji jeszcze 3 lata temu. Brak kosztów na organizację tego walnego zebrania nie pozwalał zrobić to wcześniej. Czekano na nie od Wspólnoty Polskiej, czyli od podatnika RP. Tak żyjemy.

No i nareszcie, na te dwa dni obrad, Polska wydzieliła pewną kwotę. Z całej Ukrainy przyjechało 115 delegatów, przy zaproszonych 148. Na Kongres zawitali czcigodni goście - zastępca ambasadora RP na Ukrainie Dariusz Górczyński, konsulowie generalni: w Kijowie -Rafał Wolski, Winnicy - Krzysztof Świderek, Odessie - Joanna Strzelczyk.

Na obrady Kongresu zawitali czcigodni goście z Polski i przedstawiciele polskiego korpusu dyplomatycznego na UkrainieNa obrady Kongresu zawitali czcigodni goście z Polski i przedstawiciele polskiego korpusu dyplomatycznego na Ukrainie

Gośćmi Kongresu byli też przedstawiciele Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” - prezes Longin Komołowski i dyrektor Biura Zarządu Krajowego Iwona Borowska-Popławska. Po części wstępnej (wybranie prezydium, hymny, przywitania, wybranie komisji pomocniczych, etc.) delegaci wysłuchali sprawozdania Antoniego Stefanowicza, już prawie rok pełniącego obowiązki prezesa oraz byłego prezesa ZPU Stanisława Kosteckiego, który prezesował 16 lat. Stefanowicz po krótkim zarysie historii organizacji opowiadał o żmudnej pracy porządkowania spraw w organizacji, o szukaniu środków na utrzymanie pomieszczenia po odejściu poprzednika, który, jak wiadomo, już prawie około dwóch lat zajęty jest tworzeniem Partii Polaków Ukrainy.

Kostecki, któremu z uzyskaniem kosztów powiodło się mniej niż Stefanowiczowi, w swoim krótkim przemówieniu apelował (i tu można go zrozumieć): „nie liczyć na pomoc z Polski, lecz tylko na siebie”. Wiemy jak mu się to udawało - z astronomicznego długu za dzierżawę lokalu Związku, groźby władz kijowskich wyrzucenia na bruk i jałowego poszukiwania środków na organizację Kongresu.

„Powinien być wyznaczony konkretny zakres obowiązków dla wiceprezesów ZPU” – Antoni Stefanowicz„Powinien być wyznaczony konkretny zakres obowiązków dla wiceprezesów ZPU” – Antoni Stefanowicz

Delegaci nie obciążyli prezesów pytaniami, zaś z ich nielicznych wystąpień z oceną pracy prezesów wyróżniłbym działaczkę z Szepetówki, Walentynę Pasiecznik, która poradziła szefom w Kijowie szerzej i owocniej współpracować z władzami, zamiast oskarżać ostatnich z powodu swoich niepowodzeń. Podała przykłady ze swojego doświadczenia, ale o tym powiem w innych relacjach; miałem z nią wywiad.

 Złożył też sprawozdanie przewodniczący komisji rewizyjnej Franciszek Miciński. Swoje uwagi z wymogami sprecyzować dane o wydatkach za okres sprawozdawczy zgłosili delegaci od kijowskiego oddziału ZPU Aniela Jurkowska (prezes) i Władysław Zwarycz. Okazało się, że zrobić to natychmiast jest rzeczą niemożliwą. A zatem kwestia ta przejdzie chyba do kompetencji nowych władz Związku.

„Jeżeli wybiorą mnie na prezesa, to zaproszę wszystkich do współpracy; będę współpracować ze Stefanowiczem i może biuro ZPU nie zmieni adresu, aczkolwiek wierzę, że w Kijowie powstanie nareszcie Dom Polski z prawdziwego zdarzenia” -  Anatol Terlecki„Jeżeli wybiorą mnie na prezesa, to zaproszę wszystkich do współpracy; będę współpracować ze Stefanowiczem i może biuro ZPU nie zmieni adresu, aczkolwiek wierzę, że w Kijowie powstanie nareszcie Dom Polski z prawdziwego zdarzenia” -  Anatol Terlecki

Po przegłosowaniu absolutorium  przystąpiono do wniesienia zmian w Statucie. Wniesiono ich kilka, w tym między innymi wydłużenie kadencji władz Związku z trzech do czterech lat. Potem przystąpiono do obrania zwierzchnika organizacji, czyli Prezesa ZPU - najbardziej intrygującej części zebrania.

Wysunięto z sali 5 kandydatów, w tym Stanisława Kosteckiego, który natychmiast wycofał swoją kandydaturę z powodu obowiązków partyjnych. Pozostało czterech - Antoni Stefanowicz i szefowie organizacji w Żytomierzu: Wiktoria Laskowska-Szczur, w Doniecku Anatol Terlecki i w Obuchowie Gustaw Jabłoński. Według ustalonego podczas obrad regulaminu kandydatom zezwolono na przedstawienie swoich programów po 5 minut (!). Trudno nawet dokładnie skomentować te skurczone do minimum pięciominutowe zbanalizowane teksty, w których jak mi się wydaje, brakowało kanonicznych danych biograficznych kandydatów. Co do treści brzmiały tylko jakieś słowa kluczowe, jak dla wyszukiwarki sieciowej (nawet nie tezy) bez żadnych dodatkowych rozjaśnień.

„Uważam, że w środowiskach polskich należy propagować kierunek na rozwój przedsiębiorczości” - Gustaw Jabłoński„Uważam, że w środowiskach polskich należy propagować kierunek na rozwój przedsiębiorczości” - Gustaw Jabłoński

A przecież w zasadzie program miał stanowić drogowskaz na najbliższe 4, a może i więcej lat. Mam do tej kwestii stosunek szczególny, ponieważ myślę o takich rzeczach. Kontaktowałem z tego powodu z działaczami naszego ruchu. Rozumiem doniosłość tego problemu. Zastanawiam się, czy w ogóle zdajemy sobie sprawę, dokąd zmierzamy.

Przynajmniej podczas tych naszych spotkań nie pamiętam omówienia celów i zadań strategicznych i taktycznych. W ogóle to, czy nie powinniśmy mieć Programu organizacji jednocześnie ze Statutem? Wziąłem na siebie nawet trud przygotowania tez programowych organizacji. Obiecam umieścić je na swoim blogu strony SDPnU.

Kandydująca Wiktoria Laskowska-Szczur w swoim wystąpieniu programowym oświadczyła, że wycofuje swoją kandydaturę na korzyść Terleckiego.

„Najważniejsze - co będzie jutro” – Stanisław Kostecki„Najważniejsze - co będzie jutro” – Stanisław Kostecki

 Z pytań do kandydatów i wystąpień widać było, że rywalizują teraz Stefanowicz i Terlecki. Atutem pierwszego było roczne już obejmowanie tego stanowiska i oczywiście wynikający z tego pewny autorytet. Na korzyść drugiego kandydata przemawiała zaleta wiekowa – młodość, w porównaniu ze swoim rywalem w wieku emerytalnym. Z kolei Terleckiemu zarzucano brak odpowiednich umiejętności. Zasypano go gradem pytań. Stefanowiczowi przypisywano, jako plus właśnie te umiejętności administracyjne, które pozwoliły mu posprzątać stajnie Augiasza po swoim poprzedniku. O tym przekonująco mówili ci, kto dobrze zna się na tej niełatwej pracy organizatora: prezes Stowarzyszenia „Zgoda” Wiktoria Radik i Tadeusz Załuski - szef odesskiego ośrodka ZPU. Ostatni, jawnie przesadzając, groził nawet wyjściem ze Związku, jeżeli wybrany będzie Terlecki. Wszystkie niepowodzenia zwalano na Kosteckiego, zapominając o tym, że Stefanowicz był jego pierwszym zastępcą, a „trzydziestopięcioczłonkowy” zarząd ZPU widząc tę sytuację też chyba powinien reagować. Cóż nieodpowiedzialność kolektywnych organów jest ogólną cechą instytucji demokratycznych.

Natomiast Kostecki, były prezes, dziwna rzecz, w swoich wystąpieniach bardzo nieprzychylnie mówił o swoim byłym pierwszym zastępcy zarzucając mu nawet aspiracje „napoleońskie”, żądzę władzy etc.

W rezultacie po głosowaniu tajnym Stefanowicz otrzymał 50 głosów, Terlecki - 49, Jabłoński - 4. A zatem, chociaż o Jabłońskim podczas burzliwej dyskusji niemalże zapomniano, okazało się, że jako kandydat można powiedzieć „techniczny” odegrał tu rolę najważniejszą -posiadacza złotej akcji. Chyba pożałowała strona Terleckiego, że technologicznie nie domówiła się z nim, jak uczyniła to z Laskowską-Szczur.

Sala podczas obrad. Na pierwszym planie kandydat na prezesa Wiktoria Laskowska-SzczurSala podczas obrad. Na pierwszym planie kandydat na prezesa Wiktoria Laskowska-Szczur

Ale, czy takie rezultaty z przewagą jednego głosu są dostateczne dla przyznania zwycięstwa Stefanowiczowi? Nie jest to, i nie tylko dla mnie, do końca oczywiste, ponieważ strona przegrana twierdzi, że dla zwycięstwa według prawa ta przewaga nie jest przekonująca i potrzebna jest druga tura.

Domówić się delegatom w pierwszym dniu Kongresu nie udało się. W dniu drugim nie udało się też, ponieważ już nie było kworum (delegaci rozjechali się, pozostało ich tylko 56). Nie została rozstrzygnięta również kwestia wyboru Zarządu Głównego. Na razie tę funkcję ma sprawować zarząd w poprzednim składzie.

Nie tracący aktywności Kostecki pod koniec zebrania oświadczył, że nie uznaje rezultatów wyborów, czyli prezesostwa Stefanowicza i proponuje zwołać stary zarząd w celu zdymisjowania Stefanowicza ze stanowiska pełniącego obowiązki za nieudaną organizację Kongresu.

Kategorycznie nie zgadza się z nim Stefanowicz, uważa siebie za nowego prezesa, mówi, że, na odwrót - to najlepszy ze wszystkich kongresów ZPU i ogłasza zamknięcie Kongresu. Cóż na ostateczny wynik poczekamy.

Nie mogę pogodzić się z tym, że Kongres ten był aż tak źle przygotowany w porównaniu z poprzednimi (na dwóch byłem obecny) - z prawie bezdyskusyjnymi i bezalternatywnymi wyborami. Podczas niniejszego Kongresu byliśmy świadkami niezwykle aktywnej Sali, różnorakich wypowiedzi i opinii, walki i technologii wyborczej – przypomnijmy chociażby zdejmowanie kandydatury jednego kandydata na korzyść drugiego, lub też kandydata „technicznego”.

Nie przypominam sobie do tej pory takich barwnie wydrukowanych zaproszeń i biuletynów. Chyba po raz pierwszy wprowadzono pamiątkowe znaczki - identyfikatory.

Na uroczystym przyjęcie w Ambasadzie RP na Ukrainie delegatów i gości VII Kongresu ZPU przywitał zastępca ambasadora Dariusz Górczyński Na uroczystym przyjęcie w Ambasadzie RP na Ukrainie delegatów i gości VII Kongresu ZPU przywitał zastępca ambasadora Dariusz Górczyński

No i Sala, delegaci – obcowałem z wieloma z nich - według mnie, sprawiali niezłe wrażenie. Uważam, że pomimo wszystkich tych formalnie pechowych wyników idziemy do przodu. Pamiętajmy nasza siła jest w nas samych. Prezesi przychodzą i odchodzą, Polacy ukraińscy pozostają tu na zawsze.

Pamiętajmy, że w następnym roku czeka nas wydarzenie, nie mniej doniosłe niż Kongres - Spis Ludności Ukrainy, podczas którego powinniśmy zadeklarować swoja polskość. O Spisie wspomniał chyba, z naszych szanownych kandydatów, tylko Gustaw Jabłoński. Natomiast ścisłości i pewnej roztropności brakowało naszym „kongresmanom” z powodu zwykłego braku czasu.

Ale już można zacząć „pracę nad błędami”. Myślę, że cześć tej przedkongresowej pracy można przekazać w tereny. Na przykład, dlaczego nie zacząć wysuwanie kandydatur w terminie przedkongresowym poprzez media, jakie posiadamy? Dlaczego nawet nie zorganizować wcześniej w dużych ośrodkach tak modne teraz prawybory (primaries – ang.) dla zbadania opinii publicznej i wyłonienia kandydatów mogących startować w późniejszych wyborach prawnych?

Krócej pytania, pytania, propozycje – ich może być dużo. Zapraszamy z nimi na strony „DK”, pisma Polaków Ukrainy, pisma Państwa, drodzy Czytelnicy. A w ogóle to tematu VII Kongresu na razie nie zamykamy.

Borys DRAGIN

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України