Dziś: czwartek,
29 lipca 2021 roku.
Pismo społeczne, ekonomiczne i literackie
Archiwum 2014
Obchody 320. rocznicy bitwy pod Hodowem
KONFERENCJA W ZBARAŻU Z OBELISKIEM W TLE


Hodów – 320. lat po bitwie

„Myśmy po śmierć tu przyszli a nie po niewolę”

„Większa część tatarskiego wojska, zsiadłszy z koni „szturmy do Polaków przypuszczali”, ostrzeliwując broniących się z łuków. W ciągu wielokrotnych ataków na stronę polską padła taka mnogość strzał, że tylko niepołamanych zebrano po bitwie aż kilka wozów! Połamanych zaś nikt nawet nie próbował zbierać, a tych „dostatkiem leżało”.

Po niemal sześciu godzinach bezskutecznych szturmów, cierpliwość atakujących urwała się i postanowiono do obrońców wysłać Lipków, tj. litewskich Tatarów, którzy w 1672 r. przeszli na stronę turecką i osiedleni pod Kamieńcem Podolskim (który wówczas należał do Imperium Osmańskiego) skazani byli na permanentne utarczki z rycerstwem polskim. Ci „podjeżdżając pod naszych radzili, aby się poddali, ale słysząc naszych rezolucję, że „Myśmy po śmierć tu przyszli a nie po niewolę”, donieśli Tatarom: że są [to] ludzie niezwalczeni, że wprzód wszyscy wyginiecie, nim wam ich dostać przyjdzie”. Nieukontentowani Tatarzy ustąpili z pola”.

Tak kronikarze z czasów Jana Chryzostoma Paska opisują bitwę, stoczoną Roku Pańskiego 1964 w dniu 11 czerwca w wąwozach, między płotami wsi Hodów, w jakiej 400 polskich husarzy i pancernych skutecznie broniło się przed niemal 40000 Tatarów, bitwę, którą to potomkowie nazwą Polskimi Termopilami”.

Wieść o heroicznym zwycięstwie już następnego dnia dotarła do króla Jana III Sobieskiego, który w czasie bitwy znajdował się we Lwowie, czyli 80 km na zachód od Hodowa i ten „w uciesze, aczkolwiek i trosce wielkiej” wydzielił z własnej kiesy 1000 złotych (przeogromną na owe czasy kwotę) na rekonwalescencję dla blisko stu ciężko rannych żołnierzy przetransportowanych z Chodowa do pobliskich Pomorzan.

Rok później zaś dla uhonorowania tego nadludzkiego zwycięstwa król ufundował obelisk wzniesiony w miejscu bitwy i opatrzony następującym napisem:

„Bogu Najwyższemu na chwałę, potomności na pamiątkę, bohaterom polskim na przykład, wrogom Ojczyzny na hańbę, wzniósł mnie najjaśniejszy Jan III Sobieski, król Polski, na tym miejscu, na którym Polacy pod wodzem Zahorowskim, osaczeni w płotach, odparli 70 000 Tatarów, z wielką klęską nieprzyjaciół, a swoich żadną. Dnia 5 czerwca 1694 roku.”

I nieistotnym jest, że wskazano tu błędną datę bitwy (poprawnie 11 czerwca), zawyżono liczbę Tatarów i zminimalizowano straty własne – pomnik świadczy dobitnie - grabieżcza wyprawa Tatarów w głąb Polski, skończyła się ich kompromitująca porażką.

Zdumiewa natomiast fakt inny, mianowicie, że obelisk ten przetrwał ponad trzy stulecia, tak bujnie obfitujące przecież w akty celowego, czy też imbecylowatego wandalizmu. Co prawda jego niezadowalający stan techniczny dostrzeżono już w ubiegłym roku i Fundacja MOSTY zwróciła się wówczas z apelem (nb. publikowaliśmy w naszym piśmie) o finansowe wsparcie przedsięwzięcia mającego na celu restaurację pomnika.

I udało się. Dzięki działaniom Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, Ambasady RP w Kijowie, Konsulatu Generalnego RP w Łucku, Fundacji MOSTY, Agencji AM Art-Media a także w następstwie starań miłośników historii skupionych wokół fanpaga „Husaria Przed Pałac”, pasjonatów, społeczników i zapaleńców zajmującym się ochroną zabytków.

Uroczystości możliwe były również dzięki wsparciu udzielonemu przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Polskich Przedsiębiorców na Ukrainie, firmę „Plastics Ukraina” oraz Przedstawicielstwo Polskiej Organizacji Turystycznej w Kijowie.

320 lat po bitwie 25 października 2014 roku, misternie odnowiony unikatowy obelisk z epoki wybitnych osiągnięć polskiego skrzydlatego rycerstwa został ponownie odsłonięty.

Ceremonia odsłonięcia stała się kulminacją obchodów obfitujących w majestatyczne ekspozycje artystyczne, prezentowane w pobliskich Pomorzanach i Zbarażu.

Pomorzany


Pasjonaci historii na Mszy Świętej w Pomorzanach

 
Dzwonnica wołająca o pomoc

Takiej mnogości rycerstwa Pomorzany (leżące w kilku wiorstach od Chodowa) nie pamiętają zapewne jeszcze z czasów, kiedy to trzy dni po bitwie, z przyczyn upływu krwi, konał tu pułkownik Konstanty Zahorowski, który z Okopów Świętej Trójcy ściągnął na bitwę waleczne husarskie chorągwie. Podobno pochowany został właśnie tu w kościele Św. Trójcy, dokąd wczesnym rankiem na Mszę Świętą przybyli gromadnie z Polski uczestnicy obchodów - pasjonaci historii, przebrani w przepiękne różnobarwne stroje rycerskie i szlacheckie.

Na zakończenie mszy czcigodnych gości czekała niespodzianka. Przemówił, cudem zachowany, dzwon Jana III Sobieskiego, odlany w 1673 roku z tureckich dział, zdobytych pod Chocimiem. Nawiasem mówiąc jego malinowy ton rozległ się po okolicy z zezwolenia proboszcza Józefa Kuca, który ryzykował nielicho, gdyż zabytkowa dzwonnica jest w opłakanym stanie i grozi jej całkowita rujnacja.

Hodów


Poseł na Sejm RP (L) Jan Dziedziczak
w gronie organizatorów i rekonstruktorów

 
Przemawia Radca Minister Herard Pokruszyński

 
Jeden z głównych organizatorów obchodów (który pilotował całe przedsięwzięcie) – rekonstruktor, analityk, prawnik, instruktor, publicysta, kierownik Wydziału Ekonomicznego Ambasady RP Bartosz Musiałowicz, podczas rozmowy z kozackim muszkieterem


Uroczystości zwabiły wielu ciekawskich, liczącego niemal tysiąc mieszkańców Hodowa


Arcymistrz prac konserwatorskich prof. dr hab. Janusz Smaza ze swoistą mu pasją opowiada o swoim kolejnym dokonaniu

Dziś na pytanie gdzie leży Hodów i co się tam wydarzyło - odpowiedzieć w Polsce, a tym bardziej na Ukrainie mogą zapewne nieliczni. I do dziś droga do Chodowa jest kiepska. Zapewne nie lepsza, niż, za czasów Wiśniowieckich i Potockich. Prowadzi przez Zborów, który dał nazwę historycznej ugodzie, gdy to, za czasów powstania Chmielnickiego, wojskom polskim nie udało się przyjść z odsieczą oblężonemu przez Kozaków Zbarażowi. Lichość drogi kompensują wspaniałe widoki – malownicze pagórki, chciałoby się powiedzieć: „szeroko nad błękitnym Zwaryczem rozciągnione”.

I oto w dali na wzniesieniu wyłania się obelisk - cel drugiego etapu naszej eskapady.

U stóp wzgórza ustawił się w oczekiwaniu na gości z Polski szpaler ukraińskich rekonstruktorów piechoty wybranieckiej i Kozaków z Kijowa i Kamieńca Podolskiego, z groźnie sterczącymi muszkietami oraz gromada zaintrygowanych mieszkańców wsi, którzy przybyli tu nie zważając na mroźny, aczkolwiek słoneczny poranek.

I kiedy po chwili, dołączyli do nich poczty sztandarowe polskich rekonstruktorów husarii na czele ze wspaniale prezentującym się w rycerskim przebraniu dr Radosławem Sikorą (z Akademii Marynarki Wojennej) jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znaleźliśmy się nagle w XVII wiecznej scenerii.

Zwinnie wystawiono warty honorowe wokół pomnika z deputacji strony polskiej i ukraińskiej z udziałem wojskowej asysty honorowej Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego i po sygnale (towarzyszącego nam wszędzie) wojskowego trębacza Radca Minister Ambasady RP na Ukrainie Gerard Pokruszyński i Przewodniczący Tarnopolskiej Administracji Państwowej Oleg Symotiuk dokonali symbolicznego odsłonięcia pomnika rozwiązując opasujące obelisk biało-czerwone i niebiesko-żółte wstążki.

W podniosłej atmosferze złożono wieńce od Ambasady i Attachatu RP na Ukrainie, od Konsul Generalnej RP w Łucku i władz obwodu tarnopolskiego. Następnie zabrzmiały, na przemian, przemówienia przedstawicieli Polski i Ukrainy.

Radca Minister Ambasady RP na Ukrainie Gerard Pokruszyński odczytał list Ambasadora RP na Ukrainie Henryka Litwina do zebranych, złożył podziękowania wszystkim, którzy przyczynili się do odnowienia pomnika, przypomniał genezę jego powstania zaznaczając: „Nie ulega wątpliwości, że tego rodzaju wydarzenia powinny zajmować ważne miejsce w podręcznikach historii i świadomości historycznej narodów, które tworzyły Rzeczpospolitą”.

„Wiele kultowych miejsc, istotnych dla polskiej historii, jest dziś na Ukrainie, jak i ukraińskiej - w Polsce. Nasze narody przeżywały skomplikowane karty historii, ale udało nam się je należnie zracjonalizować. Stało się to możliwe dzięki otwartemu, szczeremu i pokojowemu dialogowi. Nasze narody pokazują przykład, jak można razem wspólnie, bez wzajemnych oskarżeń, uszanować bohaterów każdego narodu” - powiedział Przewodniczący Rady Obwodu Tarnopolskiego Wasyl Hominec.

„Mamy wspólne piękne tradycje obrony Europy przed najeźdźcą ze Wschodu i pamiętajcie, przyjaciele z Ukrainy, że zawsze jesteśmy z wami i że rozumiemy i wspieramy obronę waszego kraju” – wyakcentował poseł na Sejm RP Jan Dziedziczak.

Michał Michalski Przedstawiciel Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP konstatował:

„Ostatnio realizujemy coraz więcej projektów i jest rzeczą niezwykle ważną, abyśmy w tym momencie, w którym znajduje się Ukraina, poświęcali uwagę dziedzictwu kulturowemu, które nas łączy, gdyż przy współpracy na niwie ochrony tego dziedzictwa zarówno w formie, jak i w treści potwierdzany jest europejski wybór, którego dokonała Ukraina”.

W uroczystościach wzięli udział: Radca Minister Ambasady RP w Kijowie Gerard Pokruszyński, Konsul Generalna RP w Łucku Beata Brzywczy, poseł na Sejm RP Jan Dziedziczak, Kierownik Wydziału Ekonomicznego Ambasady RP w Kijowie Bartosz Musiałowicz, Rzecznik Prasowy Ambasady RP w Kijowie Karol Jazowski, Wicekonsul KG RP w Łucku Krzysztof Wasilewski, przedstawiciel Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Michał Michalski, Prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Polskich Przedsiębiorców na Ukrainie Ireneusz Derek, Dyrektor Przedstawicielstwa Polskiej Organizacji Turystycznej w Kijowie Włodzimierz Szczurek, Przewodniczący Tarnopolskiej Państwowej Administracji Obwodowej Oleh Syrotiuk, Przewodniczący Tarnopolskiej Rady Obwodowej Wasyl Chominiec, Wiceprzewodniczący Zborowskiej Państwowej Rady Rejonowej Ołeksandr Pracij, Wiceprzewodniczący Zborowskiej Państwowej Rady Rejonowej Jarosław Borysiuk.

W swoich przemówieniach znamienici goście dziękowali także miejscowej ludności, która przez stulecia, zwłaszcza w przesyconym totalitaryzmem wieku XX, zachowała pomnik bohaterów bitwy.

Niespotykany, jak na październik, przymrozek nie pozwolił na przedłużanie ceremoniału i honorowa salwa z replik kilkunastu siedemnastowiecznych muszkietów, której zawtórowało totalne pianie zdumionych wszystkim, co się dzieje chodowskich kogutów, zabrzmiała jak sygnał: Ruszamy do Zbaraża!

Zbaraż


Zbaraż. Budzący podziw, sentyment i uznanie pokaz rekonstrukcji historycznej husarii

Każdemu, kto czytał Sienkiewicza Zbaraż kojarzy się ze Skrzetuskim, z opisem trwającego dwa miesiące oblężenia, w którym dowodzone przez księcia Wiśniowieckiego chorągwie odparły 20 szturmów, czy też miejscem, w którym od tatarskiej strzały zginął Longinus Podbipięta. Dziś trudno uwierzyć, że to Tarnopol leżał niegdyś pod Zbarażem, a nie odwrotnie.

 Nasz busik między zabudowaniami miasta wspina się pod górę i oto przed nami wyłania się brama twierdzy. Idziemy doń wzdłuż wałów, fos i murów obronnych i zatrzymujemy się na betonowym moście w miejscu, w którym onegdaj istniał potężny zwodzony most.

Po chwili na horyzoncie pojawiają się łopocące na wietrze chorągwie – to kolejny, budzący podziw, sentyment i uznanie pokaz rekonstrukcji historycznej husarii i Kozaków, którzy w pełnej gali maszerują przez bramę, by na brukowanym dziedzińcu zamku zaprezentować swoje talenty.

Entuzjastycznym pokazom zapewne nie byłoby końca, gdyby nie zaproszenie przedstawiciela Ambasady RP Bartosza Musiałowicza na wspólny uroczysty obiad, do wzniesionej z ciosanego kamienia byłej rezydencji Wiśniowieckich.

Konferencja


Uczestnicy okrągłego stołu: dr Piotr Kroll, dr Oleksij Sokirko, prof. dr hab. Mirosław Nagielski, dr Radosław Sikora, dr Andrij Rukkas i red. Jurij Rudnicki

Druga część obchodów toczyła się w górnej Sali Organowej Zamku, gdzie w formacie okrągłego stołu, do późnego wieczora trwał polsko-ukraiński tematyczny panel dyskusyjny, zainaugurowany przez Radcę Ministra G. Pokruszyńskiego i Przewodniczącego Tarnopolskiej Państwowej Rady Obwodowej O. Syrotiuka. Prowadził go znany dziennikarz i pisarz Jurij Rudnicki.

Pierwsze referaty wygłosili wybitni specjaliści z zakresu wojskowości dr Radosław Sikora i prof. Mirosław Nagielski (nb. inicjator wielu konferencji historycznych w Kijowie).
Dotyczyły one dylematów historycznych związanych z bitwą pod Hodowem, po części zrelacjonowanych we wstępie niniejszej relacji. W jednym panuje zgoda - ukraińscy i polscy historycy potwierdzają znaczenie tej bitwy oraz pomocy, którą okazywała walczącym miejscowa ludność.

Przedstawiciele organizatorów i sponsorów wydarzenia - prezes MSPP na Ukrainie, dyrektor firmy „Plasics-Ukraina” Ireneusz Derek, oraz Dyrektor PPOT w Kijowie Włodzimierz Szczurek omawiają z polskimi rekonstruktorami przyszłe projekty.

Pytania stawiane przez obecnych dziennikarzy, jak i innych uczestników dyskusji dotyczyły wiarygodności wykorzystywanych źródeł. Pytano czy Fundacja „Mosty”, która tak skutecznie zaangażowała się w odrestaurowanie pomnika w Hodowie, uratuje również inne zaniedbane obiekty.

Interesujący zarys historii kozactwa przedstawił dr Oleksij Sokirko (Uniwersytet Kijowski) podkreślając, że aż do końca XVI wieku "kozactwo" oznaczało zajęcie, a nie status społeczny. W dużej mierze odzież i styl walki ukraińscy Kozacy przejęli od Tatarów i Turków, co w niemałym stopniu odnosiło się także do wojska koronnego.

Dr Andrij Rukkas (Uniwersytet Kijowski) analizował bliższy nam okres historii wspólnej walki Polaków i Ukraińców z bolszewicką nawałą, jak też rolę, jaką odegrali w niej Piłsudski i Petlura.

Drugą część konferencji poświęcono kwestiom konserwacji zabytków na Ukrainie. Tu z prezentacją pełną niezwykle ciekawych szczegółów wystąpił arcymistrz prac konserwatorskich prof. dr hab. Janusz Smaza z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Hodów to jego kolejna wspaniała pasja w 25-letnim dorobku. Przedstawiając fotograficzny harmonogram prac na tym obiekcie podkreślał, że zastosowana tu została konserwacja zachowawcza.


Panią Irenę i Stasia Pogorzelskich zasypano gradem pytań, na które padły bardzo obszerne i wyczerpujące odpowiedzi.

O stanie konserwacji zabytków sztuki sakralnej na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej opowiedział dr Jurij Dubyk z Politechniki Lwowskiej opisując m.in. precyzyjne prace przy restauracji kościoła św. Mikołaja oraz klasztoru OO. Bernardynów w Brzeżanach, prowadzone przy wsparciu strony polskiej.

Postać polskiego prawnika, historyka i publicysty Władysława Żeleńskiego przybliżył uczestnikom konferencji Jurij Rudnicki (dyr. kompleksu historycznego „Zamek Radomyśl”).

Z wielkim, nieukrywanym zainteresowaniem (szczególnie wśród uczestników odzianych w stroje) spotkały się warsztaty dla rekonstruktorów odzieży i ekwipunku z XVII wieku, które z pełnym oddaniem prowadzili Irena i Stanisław Pogorzelscy.

Wielogodzinna konferencja zakończyła się późnym wieczorem, po czym nieco zmęczeni, ale uzbrojeni w obfitą wiedzę uczestnicy ruszyli na uroczystą wieczerzę, uświetnioną występami łuckiego lirnika Andrija Liaszuka, a także zespołu „Lwiwski Menestreli”, mającego w swym repertuarze muzykę dawnej Rzeczypospolitej.

Tak zakończyło się bardzo sprawnie zorganizowane świętowanie 320. rocznicy wielkiego zwycięstwa Rzeczypospolitej nad Tatarami.

Wielkie brawa dla pomysłodawców i rekonstruktorów i wykonawców.

„I ja tam z gośćmi byłem, miód i wino piłem”.

Stanisław PANTELUK
(Zdjęcia A. PŁAKSINA)

Передплатити „Dziennik Kijowski” можна протягом року в усіх відділеннях зв’язку України